Anonim
Jaskółki jeszcze nie odlatują, Mikołaj gra z I Pooh, a ludzie dalej piszą ...
wtorek, września 13, 2016
- Tak.
- Ale jeszcze nie odleciały, prawda?
- Nie. Zwykle szykują się do drogi w październiku. Zbierają się wtedy przez kilka dni, widzisz je grupami przysiadające na drutach, czy gdziekolwiek się da… A potem nagle któregoś ranka dociera do ciebie, że już ich nie ma…
Siedzimy na tarasie i łupiemy orzechy, które nie tak dawno przytargaliśmy ze spaceru. W pudełku już widać dno, a miały być przecież przekąską na zimę. Zmrok zapada powoli, jakby rozleniwiony wciąż letnim upałem, a pod dachem krzątają się jaskółczy lokatorzy.
***
- Świetnie! Obejrzymy!
- Mamusiu czy to będzie "live"?
- Czy to będzie lajw? - pytam Mario.
- Co to znaczy? Czy wy zawsze musicie mnie wprawiać w zakłopotanie tymi angielskimi słówkami? Wiesz jak jest!
- To znaczy czy to będzie "in diretta"?
…
- Jak się pisze "I Pooh"?
- Pe o o ha.
Wieczorem rzeczywiście zalegliśmy na kanapie, żeby obejrzeć jak I Pooh grają razem po pięćdziesięciu latach od powstania zespołu. Mikołaj szalał z gitarą, stał na krześle i razem z podstarzałymi muzykami i wtapiał się w ekran telewizora, zupełnie jakby był jednym z nich. Dobrze, że gitara mu nie zobojętniała. M. powiedziała, że i z jego głosem powinniśmy popracować, ale to już zależy od niego. Jedyną publicznością, przed którą nie wstydzi się śpiewać jestem ja…

Na koniec krótki komunikat, bo zdaje się, że moje wczorajsze zdjęcia wzbudziły w niektórych niezdrowe emocje i postanowili stanąć na straży "moralności".
Swoją drogą to chyba w ostatnich czasach typowe dla Polski, prawda?
Otóż jeszcze raz przypomnę, kto wcześniej nie doczytał - obraźliwe komentarze pisane jako ANONIM nie będą publikowane. Nie ma sensu bombardować mnie od rana kolejnymi komentarzami jaka to ja jestem, że krytyki nie publikuję. Na szczęście nauczyłam się już kasować bez emocji i mieć to gdzieś, zwłaszcza takie, które szczerze mówiąc nawet mnie bawią i muszę przyznać, że autorom szczerze współczuję, z dwóch powodów. Po pierwsze trzeba być wyjątkowym hipokrytą, żeby komuś prawić morały i nie mieć przy tym odwagi ujawnić się. To jest moim zdaniem niemoralne bardziej niż gołe plecy. A po drugie mamy naturalne podejście do tego co dla innych jest "wstydliwe", moje dzieci wychowują się w zdrowej atmosferze, bez niepotrzebnych średniowiecznych kajdan, bez idiotycznych tabu.
Cisną mi się pod palce silniejsze słowa, ale sama zawsze powtarzam, że nie chcę tu niezdrowej atmosfery, więc sobie daruję. Z wielkim trudem już się zamykam i życzę wszystkim dobrego dnia.
MORALNOŚĆ to po włosku MORALITÀ
Na koniec krótki komunikat, bo zdaje się, że moje wczorajsze zdjęcia wzbudziły w niektórych niezdrowe emocje i postanowili stanąć na straży "moralności".
Swoją drogą to chyba w ostatnich czasach typowe dla Polski, prawda?
Otóż jeszcze raz przypomnę, kto wcześniej nie doczytał - obraźliwe komentarze pisane jako ANONIM nie będą publikowane. Nie ma sensu bombardować mnie od rana kolejnymi komentarzami jaka to ja jestem, że krytyki nie publikuję. Na szczęście nauczyłam się już kasować bez emocji i mieć to gdzieś, zwłaszcza takie, które szczerze mówiąc nawet mnie bawią i muszę przyznać, że autorom szczerze współczuję, z dwóch powodów. Po pierwsze trzeba być wyjątkowym hipokrytą, żeby komuś prawić morały i nie mieć przy tym odwagi ujawnić się. To jest moim zdaniem niemoralne bardziej niż gołe plecy. A po drugie mamy naturalne podejście do tego co dla innych jest "wstydliwe", moje dzieci wychowują się w zdrowej atmosferze, bez niepotrzebnych średniowiecznych kajdan, bez idiotycznych tabu.
Cisną mi się pod palce silniejsze słowa, ale sama zawsze powtarzam, że nie chcę tu niezdrowej atmosfery, więc sobie daruję. Z wielkim trudem już się zamykam i życzę wszystkim dobrego dnia.
MORALNOŚĆ to po włosku MORALITÀ





