piątek, 27 października 2017

Sielski świat i łaskawy Pan Październik


Kto mnie nie zna i bloga czytuje pobieżnie, od czasu do czasu ten przekonany jest, że moje życie to nieprzerwanie od kilku lat sielskie, toskańskie wakacje. - Magari!
Kto mnie zna, ten dobrze wie, ile pracuję i często dziwi się, jak to wszystko ogarniam. - Ogarniam całkiem sprawnie.
Kto natomiast był w Marradi i do Domu z Kamienia wdepnął choć na chwilę, ten zgadza się z poprzednim stwierdzeniem, ale jednocześnie przyznaje, że w TAKICH warunkach przyrody i praca milsza i żyć przyjemniej i wszystko generalnie zdaje się łatwiejsze... 
I z tym oczywiście nie mogę się nie zgodzić… 


Bywam zmęczona, nawet bardzo, często niewyspana, rozdrażniona, bywam naprawdę upiorna, ale … Wtedy wystarczy na godzinkę wymknąć się na łąki, bo one przecież tuż tuż, zaraz za bramą. Chwila wystarczy, by głowę przewietrzyć, spokój odzyskać, oczy naprawić widokiem nieskalanej niczym natury… Złapać ostatnie październikowe ciepło, nacieszyć się słońcem, lazurem wściekle lazurowym, motylami wirującymi, kępami niby margerytek… 


Tak… w świecie w jakim żyję, zdecydowanie łatwiej jest mierzyć się z trudnościami, zdecydowanie łatwiej znaleźć spokój. Czasem kiedy snuję się tymi polnymi ścieżkami, gdzieś pod toskańskim niebem, graniami Apeninów sama sobie zazdroszczę. 
Ktoś mówi o szarości, o jesieni zmokłej od deszczu i wtedy aż mi niezręcznie, że właśnie ja mam to wszystko … 


Wcześniej czy później deszcze przyjdą i tu… Tak myślę… Kiedyś w końcu nadejdą. Tak czy inaczej nawet wraz z nadejściem zimy prawdziwa szarość nigdy nie nastanie i zieleń całkiem nie zniknie. Całe szczęście, bo ja do życia rozpaczliwie potrzebuję zieleni...


Łąki ponad S. Adriano - sielskie, wiejskie pejzaże, jedne z ulubionych. Kiedyś zakwitło tu morze margerytek, to był początek maja. Chłopcy bawili się w chowanego - albo raczej w "pojawiam się i znikam". Tamtego roku wszędzie kwitły margerytki, ale ta łąka tutaj była aż nieprawdopodobna.  


Dziś oczywiście morza nie ma, ale wciąż jest pięknie. Październik bardzo się w tym roku postarał… 
Mam nadzieję, że postarał się też i w innych częściach świata. Oto przed nami ostatni październikowy weekend, a zatem życzę Wam słońca ponad miarę, a my z naszym słońcem czekamy już na ostatnich październikowych Gości. 
Dobrego prawie weekendu!


 ŻYCZYĆ to po włosku AUGURARE (wym. augurare)

7 komentarzy:

  1. Cudowny, ciepły, październikowy wpis :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Prześliczne zdjęcia. Wyglądasz pięknie i tak promiennie. Podziwiam, że potrafisz tak wszystko ze sobą pogodzić. To inspirujące. Życzę udanego weekendu. Bije od Ciebie pozytywna energia. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się:)) Dziękuję i miłego dnia:)

      Usuń
  3. Byliśmy u Was i wiemy, że świetnie sobie radzisz. A i okoliczności przyrody piękne.
    Pozdr Agnieszka i Marcin z Olsztyna

    OdpowiedzUsuń

Drukuj