poniedziałek, 27 czerwca 2016

Monte Altuzzo


Upał zbyt dotkliwy, by włóczyć się po miastach, skóra zbyt słońcem spalona, by lenić się nad rzeką lub nad basenem, ale jednocześnie pokusa włóczęgi zbyt silna, by siedzieć w domu - wypadkową tego wszystkiego stała się więc nasza wycieczka na Monte Altuzzo. 


Próbowaliśmy nawet pogubić się trochę szukając nowych skrótów, ale zamiast tego znaleźliśmy nowe drogi tak wąskie, że trawy muskały lusterka samochodu i tak ciemne, jakbyśmy nagle znaleźli się w tunelu. Nic a nic nie udało nam się zgubić i jak po sznurku zaraz wspięliśmy się znaną nam z wcześniejszych wojaży serpentyną, docierając bezbłędnie na Passo del Giogo.


Z przełęczy Giogo wyrusza krótki i wygodny szlak na szczyt Monte Altuzzo, gdzie znajduje się krzyż upamiętniający poległych w rozegranej tu bitwie w czasie II wojny światowej. Ten szczyt jest jednym z bardziej charakterystycznych punktów ciągnącej się od Rimini do La Spezia utworzonej przez Niemców w 1944 roku Linea Gotica. Dla miłośników historii ubiegłego wieku to prawdziwa gratka. 
Dla amatorów trekkingu wspaniały punkt wypadowy, można stąd ruszyć graniami po wysokim Mugello, przedostać się do Romanii albo udać się w głąb bardziej znanej Toskanii. Trasa na Monte Altuzzo jest krótka i niewymagająca, a widok jaki rozpościera się ze szczytu każe zatrzymać się na dłuższą chwilę. Widać stąd Alpy Apuańskie i autodrom Mugello i lago di Bilancino i Monte Senario w oddali, wzgórz i pagórków nieskończoność, aż po sam horyzont.  


I przy tej całej wielkości, jednocześnie tak tu swojsko … Zapach ściętego drzewa panoszy się w powietrzu, z zaparkowanych tu i tam kamperów dochodzą pomrukiwania poobiedniej drzemki, krowy leniwie odprowadzają wzrokiem wędrowców, grupa staruszków przy rozkładanym stoliku rozgrywa partyjkę briscoli, a na drodze pod naszymi stopami ślady tych co przeszli przed nami … wilków, dzików, danieli ...


Fotografuję z zapałem tor wyścigowy, góry, zalew, krzyż i tablicę, aż tu dzieci nagle:
- Mamusiu! Skrytka!
Skrytka najprawdziwsza! A w skrytce zeszyt pamiątkowy i długopisy, wszystko szczelnie w metalowym etui ukryte. Obok luzem przewalają się łuski, odpryski i inne wojenne relikwie. Tomek pierwszy cap za długopis i ślad po swojej bytności zostawia, a zaraz wszyscy za nim, żeby po każdym podpis pozostał, na pamiątkę czerwcowego, upalnego popołudnia.  


Spostrzegawcze te moje dzieci, sama - wstyd przyznać - nawet bym nie zauważyła. Dlatego Wam podpowiadam - jeśli zawitacie w te strony - u stóp krzyża, z tyłu jest schowek, tam znajdziecie to, o czym piszę, może i Wy coś od siebie dopiszecie.... 


Wracamy na Giogo. Jakież ono inne teraz, jakież pełne życia, stare samochody gnają serpentyną. Motocykle w cieniu zaparkowane, ludzie to tu to tam, z oczami przymkniętymi szukają odrobiny wytchnienia. 


I my chwilę przystajemy, a zaraz potem ruszamy w dół, wśród ginestre w ostatnim ukwieceniu, wśród pól skoszonych, wśród łąk upałem zmęczonych … 

Wiem - kawa wystygła. Siła wyższa. Mam nadzieję, że nikt się nie gniewa. 

II WOJNA ŚWIATOWA to po włosku LA SECONDA GUERRA MONDIALE (wym. la sekonda guerra mondiale)

5 komentarzy:

  1. :) miło że ktoś prowadzi bloga z pasią

    OdpowiedzUsuń
  2. Kawa jak kawa....takie upały, że zimna z lodami jeszcze lepsza. W oczekiwaniu na wpis zawaliłam temat obiadu...no cóż są w życiu rzeczy ważne i ważniejsze ;) W końcu są wakacje.
    Pozdrawiam serdecznie, wszystkich czytelników bloga, oraz Panią Kasię z rodzinką. Życzę wszystkim wspaniałych wakacji.
    Beata.

    OdpowiedzUsuń
  3. Niespodzianka Kasiu! Tym razem kawa nie wystygła, bo rano byłam na czczo na wynikach :)) Także akurat dziś, wyjątkowo w samą porę. Dzięki. Hanka.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuje,że JESTEŚCIE, fajnie się ogląda i czyta,jesteś wspaniała,mądra,a Twoi chłopcy przypominają mi moich wnuków.Miłych wakacji życze

    OdpowiedzUsuń
  5. Wycieczka nad morze,kolacja u Hrabiny,poniedzialkowa wędrówka po górach.....ech rozmarzyłam się,zapachniało wakacjami i świeżo skoszonym sianem na łąkach,i słońcem...jak ja kocham tę porę roku.
    A ja Kasiu ożeniłam w sobotę swojego jedynego syna i też bawiłam się świetnie na weselu.
    Na wakacje jadę dopiero we wrześniu na maleńką wysepkę grecką Skopelos w archipelagu Cyklad.Już się bardzo ciesze !!!

    lucyna S.

    OdpowiedzUsuń

Drukuj