piątek, 6 marca 2015

Urodziny mistrza


Charakterny, zamknięty w sobie, nieufny, samotny. Michelangelo, już za życia uznany za geniusza, bez wątpienia stał się jednym z największych artystów w dziejach świata... 
Pogadanką o nim uraczyłam przy śniadaniu moich chłopców, bowiem dziś właśnie przypada dzień jego narodzin. Znów mnie zaskoczyli, bo okazało się, że wiedzą całkiem sporo.

Z Wami również chciałam podzielić się tym, co udało mi się wyszperać. Nie będę pisać o dziełach, bo jak zawsze podkreślam - historykiem ani krytykiem sztuki nie jestem, a w obliczu prawdziwego geniuszu, tym bardziej czuję się onieśmielona.
Dlatego ja napiszę kilka słów o tym, jaki był sam artysta, co dziś o nim wiadomo.




Michał Anioł, jak wiemy był malarzem, rzeźbiarzem, architektem, a pod koniec życia pisał też poezje, był artystą wszechstronnym. Jednak sam twierdził, że to rzeźba jest najbardziej szlachetną ze sztuk i dla niej miał najwięcej serca. Wielokrotnie żartował, że to mamka, która go wykarmiła i podarowała mu najmilsze dziecięce wspomnienia stała się inspiracją, to ona obudziła w nim zamiłowanie do rzeźby.

Wszyscy badacze sztuki zgadzają się z tym, że Michał Anioł był charakterny jak mało kto. Jego "caratteraccio"* oczywiście skazał go na samotność. Zamknięty w sobie, z nikim nie umiał nawiązać cieplejszych znajomości. Otoczył się grubą skorupą, tak by ukryć to co miał w sercu. 

Jako artysta świadomy był swojej wielkości i przed nikim się nie kłaniał, ani przed  papieżami, ani przed władcami, jednak mimo swojego trudnego charakteru zdobył sobie ich szacunek i podziw. Z drugiej też strony, ważniejsze dla niego niż poklask było bycie szanowanym człowiekiem. Chciał, by właśnie to człowieczeństwo ludzie w nim dostrzegali, a nie patrzyli na niego jedynie przez pryzmat artystycznego geniuszu. Zachował się list, napisany do bratanka, w którym artysta pisze zezłoszczony, by ten nazywał go po prostu Michelangelo Buonarotti, bez dodawania tytułu - malarz czy rzeźbiarz. 



Do swojej pracy podchodził obsesyjnie, jakby bał się, że ktoś może zająć jego miejsce, choć dobrze wiemy, że nie miał rywali. Mówi się, że jego geniusz wypełnił cały wiek, przyćmił wszystkich innych. 
Był do tego stopnia nieufny i perfekcyjny, że sam osobiście jeździł do kamieniołomów po materiały do pracy i sam też nadzorował ich transport czy do Rzymu czy do Florencji, nawet jeśli pochłaniało to mnóstwo czasu, który mógł przeznaczyć na pracę.

Od pewnego wieku zaczął dużo chorować, ale nie chciał mieć do czynienia z medykami, twierdził, że sam może siebie uleczyć i co zadziwiające, żył niemal 90 lat. Imponująco długo nawet jak na dzisiejsze czasy. 
Jego problemy ze zdrowiem wynikały też na pewno z tego, że mało i źle jadał, nie sypiał wystarczająco. Mówi się też, że sam zadawał sobie fizyczny ból. Często w nocy budził się i szedł do swojej pracowni. Zakładał na głowę zrobiony z kartonu niby kask, z umocowaną na nim świecą. W ten sposób, światło przemieszczało się wraz z ruchem artysty, a przy tym ręce pozostawały wolne. 

Mam nadzieję, że udało mi się opowiedzieć Wam coś, czego nie wiedzieliście. I dziś mam też niespodziankę. UWAGA! Pierwszy w historii konkurs w Kamiennym Domu. 

Pytanie brzmi:

W którym kościele we Wrocławiu znajduje się kopia "Piety" Michała Anioła?

Kto pierwszy odpowie poprawnie na pytanie, otrzyma książkę: Mariny Belozerskay - Sztuka Toskanii. Przewodnik po epokach, miejscach i dziełach.
Pomysłodawcą konkursu jest mój wierny Czytelnik Nicko i on też ufundował nagrodę.

CARATTERACCIO to znaczy "CHARAKTEREK" (wym. karatteraćcio)

19 komentarzy:

  1. Kościół Imienia Jezus we Wrocławiu, przy ul. Szewskiej
    Pozdrawiam
    Aneta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluję wygranej. Proszę o podanie adresu na jaki należy wysłać książkę - ale to już w prywatnej wiadomości do Kasi. Pozdrawiam i miłego świętowanie urodzin Mistrza życzę.
      Nicko

      Usuń
  2. A ja wiem :) ... to Kościół Imienia Jezus przy placu Uniweryteckim :) Zresztą zaprojektowany przez Włocha...
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. O 4 minuty wyprzedziła Cię Aneta:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluję i udanej lektury :) A zgodnie z polskim przysłowiem "kto rano wstaje ten książki dostaje" muszę zaglądać tu wcześniej :D

      Usuń
  4. A zapomniałem dodać, iż w najnowszym numerze czasopisma "La Rivista" (już chyba dostępny jest w Empiku - znajdziecie artykuł naszej Gospodyni - "100 km del Passatore, czyli biegiem przez wzgórza Mugello" Katarzyna Nowacka. Piszę o tym ja bo sama się przecież nie pochwali.
    Nicko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę bardzo, dla tych co nie mają dostępu do Empiku :
      http://www.larivista.pl/index.php/2015/03/100-km-del-passatore-czyli-biegiem-przez-wzgorza-mugello-2/

      Usuń
    2. Nie można otworzyć tę stronę w internecie.

      Usuń
    3. Proszę wejść na stronę La Rivista tam jest ten artykuł
      Nicko

      Usuń
  5. Dziękuję za tyle ciekawostek.
    A kopia Piety jest w kościele uniwersyteckim we Wr., ale chyba nie jestem pierwsza ;) hi hi.
    Pozdrawiam i miłego dnia.
    Basia :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję bardzo, niezmiernie się cieszę z wygranej. Przy okazji chciałabym się przestawić jako stała czytelniczka od listopada zeszłego roku. Codziennie rano czekam na Pani opowieści, odliczając dni do mojego pierwszego spotkania z Toskanią. Książka na pewno będzie mi towarzyszyć w wyprawie.

    Pozdrawiam
    Aneta

    OdpowiedzUsuń
  7. Michał Anioł, to jeden z moich ulubionych artystów. Rok temu dowiedziałam się o pewnym fakcie z jego życia. Michał Anioł przebywając w Rzymie był parafianinem parafii Świętych XII Apostołów przy Piazza Santi XII Apostoli. Znajduje się tam klasztor franciszkanów konwentualnych. Po wejściu przez furtę na dziedziniec klasztorny, można zobaczyć na jednej ze ścian płaskorzeźbę przedstawiającą Michała Anioła, która upamiętnia jego pobyt w tym miejscu. Materiały odnalezione w archiwum parafialnym pozwalają poznać artystę jako osobę wierzącą, uczestnika uroczystości kościelnych i współpracownika parafialnego. W zeszłym roku udało mi się zobaczyć tę płaskorzeźbę. Podoba mi się.
    Pozdrawiam,
    Ania z Warszawy

    OdpowiedzUsuń
  8. Po przeczytaniu kilku biografii Michała Anioła, narzuca się wniosek, że w tamtych czasach talent niestety nie gwarantował życia w szczęśliwości, artysta ciągle był zależny od kolejnych papieży - tyranów i swojej rodzinki, która bez żadnych oporów wyciągała od niego wszystkie pieniądze. Z drugiej strony miał szczęście żyć w czasach, w których sztuka miała tak wielu mecenasów, dzisiaj prawdziwi odbiorcy sztuki to taka niewielka, elitarna grupa. Żył w niesamowicie ciekawych czasach ale też okrutnych. Zobaczyć Florencję z czasów renesansu.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam dzisiaj własnie wpadła mi w ręce książka "Nieśmiertelny" Traci L. Slattona, której tłem historycznym jest Florencja XIV I XV wieku - co prawda wywołała niemałe zamieszanie obyczajowe w jednej z moich bibliotek, ale warto do niej zajrzeć - Leonardo da Vinci też się w niej pojawia.
      Nicko

      Usuń
    2. Dodatkowo polecam jeszcze książkę pt. "W renesansowej Florencji: panorama społeczności" Zakład Narodowy im. Ossolińskich 1973.
      Nicko

      Usuń
    3. Zapytam o "Nieśmiertelnego" w swojej bibliotece, zachęciło mnie to "zamieszanie obyczajowe":)

      Usuń
  9. Nie zdążyłam!!!! Ale tutaj dzisiaj gwarno, temat niezwykły. Ja z moimi uczniami poznając Leonardo da Vinci zupełnie niechcący spotkałam się z tym w jakich relacjach byli Ci dwaj artyści i nie były to spotkania przyjazne. Michał Anioł był przedstawiony jako złośnik i co tu mówić zazdrośnik o pierwszeństwo w tworzeniu, jako atakujący Leonarda i czasem wyśmiewający jego dzieła. Chyba ciężki człowiek z niego był oczywiście pod względem charakteru, bo talent wielki. Na La rivistę poluję.
    Pozdrawiam
    Asia op.
    P.S. Drodzy pozytywni "Czytacze", komentujcie i zaznaczajcie swoją obecność dla autorki bloga to świadectwo bycia z Nią i tematami. Pozdrawiam wszystkich

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O spotkaniach Michała Anioła z Leonardem da Vinci i o ich wzajemnych relacjach poczytać można w książce Jonathana Jonesa pt. "Pojedynek mistrzów: Leonardo da Vinci i Michał Anioł". Niestety książka od dłuższego czasu nie jest już dostępna na rynku wydawniczym, zawsze ale mozna wybrać się do biblioteki.
      Nicko

      Usuń
  10. O Nicko , kończę Terzaniego i śmigam w poszukiwaniu "Pojedynku ..." , ciekawa jestem niezmiernie. Kasiu podjęłaś temat, który mógłby się wydawać bardzo ciężki i dla niektórych nudny a udało Ci się pobudzić parę osób do opinii, zdania i co najważniejsze zainspirowałaś nas do czytania w tym temacie. Gratulacje!!!!!
    Asia op.

    OdpowiedzUsuń

Drukuj