piątek, 19 września 2014

Do Groty Pustelnika


To co najmilsze albo jedno z najmilszych w prowadzeniu tego bloga, to Wasze wzruszające komentarze i prywatne wiadomości, kiedy dziękujecie, że znowu zabrałam Was w podróż, że razem ze mną byliście na toskańskich wzgórzach, szukaliście grzybów, że razem ze mną podziwialiście pajęczyny o poranku. To jest naprawdę niezwykłe ... Bardzo Wam dziękuję za miłe i wierne towarzystwo. Dlatego dziś zabieram Was na kolejny spacer. Do Groty Pustelnika. To całkiem blisko, kilka kilometrów od mojego domu. Wytężcie wzrok i słuch, odpędźcie na chwilę problemy, dajacie się poprowadzić znów przez tajemnicze i zapomniane ścieżki Mugello ...   



Zostawiamy samochód tam, gdzie kończy się droga. Osada nazywa się Albero. Raptem kilka domostw schowanych w małej, zielonej dolinie. Ścieżka do groty wiedzie poprzez jeden z najpiękniejszych gajów kasztanowych jakie w życiu widziałam! Znów się zachwycam. Pnie powykręcane, tak grube, że do objęcia niektórych potrzeba kilku osób. Zwęglone, bezlitosne ślady piorunowych pocałunków. Dalej głazy, pagórki, uniesione korzenie, jak otwarte paszcze mitycznych stworów. Potem kamienny młyn. Ponoć w okolicy jest ich około siedmiu! 




Mijamy wodospady, źródełka najmniejsze, które sączą się powoli, cichutko, tak jak z pewnością płynęło życie pustelnika. 


Droga zaczyna się ścieśniać, przechodzimy przez spróchniałe mosteczki, wspinamy się coraz wyżej. Powietrze jest teraz chłodne. Zdejmuję chustę z szyi i daję Mikołajowi. Czuć orzeźwiający oddech gór... 


- Patrzcie to tam! - wołam do wędrowców po około godzinie marszu. Rzeczywiście, ponad nami coś jakby grota, głaz wydrążony, barykada chroniąca z bali ... 

Resztki wielkich drzew jak porzucone po bitwie armaty ...
Kap...kap... sączą się gorskie źródła...

Jesteśmy na miejscu. Tu przez lata żył "romito". Muszę pogrzebać w miejscowej bibliotece, chcę się o nim dowiedzieć czegoś więcej. Ludzie mówią, że woda, która tu wybija czyni cuda, że miejsce jest magiczne, pełne mocy. Oddycham głęboko...  


"Z różnych dróg, ale w tym samym kierunku"

Schodki, jamy, święte obrazki, zostawione za pewne w podzięce różańce, puszka na ofiary, zeszyt pamiątkowy, ołówka brak, najdziwniejsze formy skalne, szałas dla wędrowców i ... huśtawka ...
Gałąź, na której jest zawieszona nie przekonuje mnie, więc z żalem zostawiam zabawę chłopcom. 


Wracamy. Znów spacerujemy przez kasztanowe gaje, w oddali słychać warkot pił mechanicznych. Ludzie przygotowują się do zbiorów. Trzeba oczyścić podłoże. Jak ogrody te gaje, jak z bajki to wszystko. Piękne. Czasem nienaturalnie piękne ... Zniewalające...


ROMITO to znaczy oczywiście PUSTELNIK (wym. romito)

12 komentarzy:

  1. Zahipnotyzowałaś mnie - byłam tam! Jak zwykle piękne opisy i opowieść!

    OdpowiedzUsuń
  2. Mało, że zabierasz nas w piękną podróż, ale zarażasz Kasiu ogromną radością. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pieknie.Czyta sie i oglada jak bajke,uklony dla Ciebie Kasiu ,potrafisz naprawde to opisac i pokazac az dech zapiera.Mysle ze jestes bardzo wrazliwa osoba,ale dzieki Twojej wrazliwosci mozemy podziwac piekne widoki i czuc sie jakbysmy byli tam razem z Toba.Pozdrawiam serdecznie Alicja

    OdpowiedzUsuń
  4. Witaj Kasiu,
    Zupełnie przypadkowo trafiłam na twój blog, trzy dni spędziłam czytając go od samego początku. Jest bardzo ciekawy i co jutro z niecierpliwieniem zaglądam do twojego blogu. Zdjęcia chyba najlepsze oddają swą czar tej części Italii. Pochodzę z Południa Europy i związku z czym doskonale rozumiem twój zachwyt przede wszystkim relacjami między ludźmi, które są bezpośrednie, otwarte i cieple. Jako przykład temu jest wasza przyjaźń z Mario oraz innym mieszkańcami.
    Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Patrząc na to wszystko mam wrażenie jak bym przeniosła się do innej krainy, w której można spotkać olbrzymie Trole. Te drzewa mi je przypominają, chociaż żadnego przecież nie widziałam osobiście. Chociaż... może jednak? ;-) W końcu magia, tak samo jak magiczne, a wręcz bajkowe krainy, istnieje a ja w to wierzę całym sercem :-) Piękna wyprawa. Żałuję, że jestem tak daleko, bo natychmiast wzięłabym dziewczynki i z Nimi wyruszyła w tą wyjątkową podróż.
    A ileż tam okazji do dania upustu swojej wyobraźni. Kocham takie miejsca :-) Tam można poczuć się jak dziecko...

    OdpowiedzUsuń
  6. wow co za niezwykłe miejsce boskie po prostu

    OdpowiedzUsuń
  7. "Romito" to chyba dialekt?
    A u nas płasko, płasko, płasko...

    OdpowiedzUsuń
  8. Romito to po włosku pustelnik, określa się go także jako eremita lub solitario. Link : http://pl.glosbe.com/pl/it/pustelnik
    Pzdr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za nowe słowo! :)
      Znałam częściej używane "eremita", ale widzę, że "romito" jest bardziej wszechstronne, bo używa(ło) się go również jako przymiotnika. Mój wierny Zingarelli mówi, że to "słowo do ocalenia".

      Usuń
  9. Wielkie dzięki Kasiu za Twojego bloga. Wszystko opisujesz tak obrazowo i te zdjęcia - NIESAMOWITE, że czytając czuję się jakbym tam była i po raz kolejny zakochuję się w Toskanii. Blog Twój jest balsamem dla mojej duszy. Kiedy tylko mam gorszy dzień, kiedy dopada mnie chandra wstukuję "dom z kamienia" i od razu mijają wszelkie wewnętrzne niepokoje. Kilka lat temu byłam w Toskanii i zakochałam się w niej od pierwszego wejrzenia, dlatego każdy dzień opisany przez Ciebie przenosi mnie w tamte strony. Mam nadzieję, że uda mi się wkrótce jechać.
    Pozdrawiam i czekam na dalsze części opowieści o bajkowej Toskanii.

    OdpowiedzUsuń

Drukuj