czwartek, 14 marca 2019

12 marzeń, wzruszenia i kolory.


W kuchni Kamiennego Domu.
- A ty Pusia lubisz muzykę marszową?
- Nie bardzo.
- Ale mówiłaś, że muzykę filmową lubisz, a większość jest właśnie w rytmie marszowym.
- Hm... Nie powiedziałabym. Wiesz ja lubię muzykę jak w "Intuochable"... Fly? I ten drugi?
- La mattina.
- No właśnie.
- I oczywiście moje Mine Vaganti, które ma najpiękniejszą ścieżkę dźwiękową ever! Znasz Cuore di sabbia albo jeszcze lepiej Nessuno ad aspettare?
- Nie.
- To posłuchaj...
- Aaaa tak tak... znam.
- Widzisz, jak już przy pierwszych nutach czuję jak mnie ściska w gardle.
- To ty tego lepiej nie słuchaj Pusia, bo nam się udusisz!

***
Na szlaku.
- Pusia, a ty się kiedyś zastanawiałaś ile jeszcze żyje nieodkrytych gatunków zwierząt? Na przykład jakie cuda pływają w oceanie?
- Nie, szczerze mówiąc nie zastanawiam się co kryją głębiny oceanów.
- Ty to masz to w nosie, prawda?
- Mmmm hmmm ... trochę tak... Szczerze mówiąc średnio mnie to obchodzi.
- Bo ciebie Pusia to najbardziej obchodzi, co jeszcze zobaczyć w Italii i jaką florencką ciekawostkę odkryć. Oooo i jeszcze co na kolację ugotować! - skomentował szczerze ubawiony swoją ciętą ripostą.  

***
We Florencji
- O popatrz! Lakiery do paznokci po 2 euro! A może jakiś bym sobie kupiła? Doradzisz? Jaki kolor?
- Boh... ten? - niezdecydowany wskazuje gołębio-niebieski.
- Nieee. Tomek mnie wyklnie!  
- Dlaczego?
- Bo on nie toleruje niebieskich paznokci.
- Ja też nie lubię.
- No to czemu mi taki doradzasz? 
- Ale ja w ogóle nie lubię pomalowanych paznokci.

*** 
Na tarasie przed Kamiennym Domem.
- Wiesz Pusia jakie byłoby moje pierwsze marzenie, gdyby ktoś mi powiedział "spełnię twoje trzy" marzenia?
- Nie...
- Chciałbym, żeby spełniło się 10 moich marzeń! Ha! 
- Spryciarz!
- I teraz mam dwanaście marzeń do wypowiedzenia.
- A jakie to byłyby marzenia? 
- Chciałbym... 
Tomek zaczął wyliczać marzenia, a ja szybko złapałam za długopis i spisywałam skrupulatnie każde jedno słowo. 
- A teraz ty Pusia. Jakie są twoje marzenia?
Kiedy i ja wypowiedziałam już na głos moją listę pragnień wpadłam na pomysł. 
- Wiesz co? Spiszmy te marzenia, Mikołasia też o nie zapytamy, potem zamkniemy je w butelce i otworzymy... otworzymy... O wiem! W dniu jego osiemnastych urodzin. Zobaczymy co nam się z tego spełniło. 
- A ty chciałabyś, żeby kto spełniał te życzenia? 
- Boh... Nie wiem... Złota rybka?
- Ja to bym wolał jednak gina. Gin jest fajniejszy.

***
Wiosna znów się do nas uśmiecha. Glicine na tarasie pęcznieje aż miło, jeśli w następnych dniach będzie tak ciepło jak zapowiadają, to tylko patrzeć jak pąki wystrzelą fioletem. Mama niedługo wyruszy. W domu porządki nawet nie zaczęte... Ale przecież zdążę ze wszystkim!

"MIEĆ COŚ W NOSIE" to po włosku FREGARSENE (wym. fregarsene)

1 komentarz:

Drukuj