sobota, 5 maja 2018

Krótka chwila majowego oddechu


Nim wybiła 22.00 autokar szczęśliwie zajechał pod szkołę. Tomek z wrażenia nie mógł zasnąć. Już, już zamykał oczy, ale zaraz przypominała mu się kolejna historia, którą natychmiast musiał się podzielić. 
Wszystko udało się znakomicie. Nawet deszcz dał sobie na wstrzymanie i nie było tak źle, jak zapowiadano i jedzenie było dobre i pokój hotelowy w porządku i co równie ważne towarzystwo w nim takie jak sobie Tomek wymarzył no i oczywiście NAJważniejsze - to co ich oczy widziały, to ... ho ho ho!!! Ale o tym oczywiście opowie on sam. Mam nadzieję, że nie będziemy musieli na relację czekać zbyt długo. 

Wspaniale było słuchać entuzjastycznych opowieści, wspaniale jest dowiadywać się od własnego dziecka nowych rzeczy. Dziś na pewno będzie ich ciąg dalszy, muszę tylko uzbroić się w cierpliwość, bo wyobrażam sobie, że po długiej podróży pośpi do południa! 


Sobotni ranek obudził nas NIEdeszczem! To już coś po minionym tygodniu. Niebo wciąż niezdecydowane, prognozy bez szału, ale ważne, że w końcu nie pada! Pocieszam się, że te deszcze teraz przełożą się na trufle i grzyby potem, tak zapewniał mnie wczoraj znajomy truflarz, który przy okazji podarował torbę świeżych prugnoli. Na kolację mieliśmy prawdziwą ucztę - tagliatelle z pysznym sosem grzybowym. Prugnoli to wiosenne grzyby, których przed zamieszkaniem w Biforco nie znałam. Najlepiej smakują podduszone z odrobiną szalotki, czosnku i natki, podane z domowym makaronem. 
Nie umiem ich zbierać, pewnie gdybym je zobaczyła, nawet bym się po nie nie schyliła. Nie wyglądają zachęcająco, ale smakują wybornie!


Dwa dni prawie odpoczynku. To znaczy dwa dni nieco spokojniejsze, z których mam zamiar wyłuskać odrobinę czasu dla siebie. Czy zrodzi się jakiś szczególny plan? Tego nie wie nikt i chyba nie mam nawet ochoty silić się na na jakieś przedsięwzięcia, bowiem nadchodzący tydzień będzie bardziej niż intensywny i w dużej mierze minie pod znakiem Florencji. 


Glicine przekwitają. Sadzonki pomidorów czekają na swoje miejsce. Deszcz dobrze zrobił przekopanej wcześniej ziemi. 
Niech to będzie dobry dzień! 


ODDECH to po włosku RESPIRO  (wym. respiro)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj