niedziela, 3 grudnia 2017

Wałkonie i dwa słowa o dubbingu


Że nie dla mnie zima, zimno i im podobne, to wiedzą już nawet na Kamczatce. Niemniej muszę przyznać, że czasem lubię te posezonowe weekendy, zwłaszcza wtedy, kiedy pogoda jest pod psem i możemy bez wyrzutów sumienia i poczucia winy wałkonić się w domu…
Taka właśnie była ta sobota. Zaczęła się od wałkonienia w łóżku i oglądania filmu. To taki nasz sobotni posezonowy rytuał. Tym razem wybór padł na "Choć goni nas czas" i zgodnie przyznaliśmy, że to był bardzo dobry wybór. Potem było jeszcze milej. Po obowiązkowej gimnastyce - tak tak, wciąż jestem konsekwentna i już chyba od dwóch miesięcy nie odpuściłam nawet jednego dnia - i odświeżeniu się, dostałam przykaz powrotu do łóżka. Tak oto chłopcy podali mi śniadanie… Śniadanie do łóżka! Wałkonienie się przybrało królewskie rozmiary!
***
W takie dni, kiedy nic nie trzeba i nigdzie się nikt nie spieszy rozbudza się moja wena kulinarna. Wczoraj ku radości chłopców popełniłam aż trzy eksperymenty, z czego jednym już się z Wami podzieliłam, a ciasto z kiwi pojawi się pewnie po południu, o ile nie zabaluję do nocy na świątecznych mercatini.   
***
W sobotnie popołudnie dalej się wałkoniliśmy, ogień w kominku przyjemnie sobie trzaskał, a my rozpustnicy zajadając najlepsze na świecie patatine San Carlo - od święta nikomu się krzywda nie stanie - wzięliśmy na warsztat kolejny film. Tym razem Il discorso del Re, czyli "Jak zostać królem". Płytę przynieśliśmy z marradyjskiej biblioteki. I tu wypłynęła kwestia wyboru języka…
Kto w Italii bywa, kto zna tutejszą telewizję, ten wie, że wszystkie filmy są tu dubbingowane. Coś co mnie osobiście nie mieści się w głowie. Ileż ożywionych dyskusji z Mario… On swoje, a my swoje. Dla niego jeśli film nie jest dubbingowany, to nie da się go oglądać, a nas ogarnia pusty śmiech, kiedy słyszymy Jacka Nicolsona mówiącego po włosku. I mówię to ja! JA z całym moim ślepym uwielbieniem dla języka Dantego. Aktor to nie tylko jego twarz. Aktor to też jego głos. Wiem jaki ma głos Julia Roberts, nie mogę więc patrzeć na ekran i słuchać, jak mówi głosem nie swoim. To nienaturalne. To rozprasza. 
Obejrzeliśmy więc sobie Il Discorso del re w wersji oryginalnej, posiłkując się włoskimi napisami i traktując to przy okazji jako miłą lekcję języka angielskiego. 
Czasami ktoś pyta mnie czy jest coś, mi się tu nie podoba - i proszę mamy odpowiedź: dubbing wszechobecny, który myślę w dużym stopniu przyczynia się do ignorancji Włochów w kwestii języków obcych! 

DUBBINGOWANY - to po włosku DOPPIATO (wym. doppiato)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj