poniedziałek, 16 października 2017

Karuzela kręci się dalej



Kolejny piękny październikowy dzień i kolejna sagra w słońcu. Niedziela pełna wrażeń i intensywna do granic możliwości. Przede wszystkim do Marradi miał zawitać starodawny pociąg i koniecznie musieliśmy nagrać jego wjazd do miasteczka. Mario obstawiał stację w Biforco, ja natomiast czekałam na stacji docelowej w Marradi, gdzie już wesoło przygrywała Banda di Popolano. Jakież było nasze rozczarowanie, kiedy zamiast dymiącej ciuchci ukazał się stary bo stary, ale diesel...   


Pociąg przyjechał aż z Pistoi. Jego pasażerowie zaczęli się wysypywać z wiekowych wagonów i zaraz wypełnili szczelnie peron. Wśród nich znalazł się nawet sam burmistrz Florencji z rodziną. Zastanawiałam się jak tych wszystkich przybywających na kasztany pomieści nasze ciasne Marradi. Tłum zagęszczał się i zagęszczał. W tym tłumie uściskałam na pożegnanie I., po czym pognałam do domu, bo na placu na marradyjskich schodkach już ktoś czekał na spotkanie… 
Dziękuję A. za odwiedziny i za krótki choć przemiły czas!  



To nie był jeszcze koniec niedzielnych wrażeń, bo nim zaszło słońce do Domu z Kamienia dotarli następni Goście. Jeszcze raz zapachniało pieczonymi kasztanami, kieliszki napełniły się winem, a rozmowy trwały prawie do nocy. Karuzela kręci się dalej …
Tak jak kręcą się bębny, w których podskakują pieczone caldarroste. Kolorowy dzień jak kolorowe osobowości teatralnej grupy, jak marradyjska ulica w czasie sagry. Stare nowe kadry… Tłum, dym nad miastem, Alpini i oczywiście Andrea i jego bruschetty!  
Jeśli chcecie do nas dołączyć przed nami jeszcze dwie sagry a tymczasem dobrego poniedziałku! Przede mną kolejny kolorowy dzień. Toskańska karuzela...




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj