sobota, 9 września 2017

Pomidory, trąbki i garść wrześniowych refleksji...


Mogły tak sobie jeszcze sterczeć i sterczeć… Pomidorowe badyle, wypalone słońcem relikty upalnego lata. Jeśli o mnie chodzi trzymałabym je pewnie do grudnia udając, że wciąż mamy sierpień… Mario jednak - proszę nie krzyczeć, był inicjatorem prac, a nie siłą roboczą - zarządził badylom eksmisję. Aż mnie w dołku ścisnęło z żalu, ale cóż było robić. Jak mus to mus. Przecinałam sznurki i cofałam się myślami do wiosennego czasu, kiedy małe sadzonki upychałam w świeżo skopanej ziemi

A potem miałam nagle przebłysk "geniuszu". Pomyślałam, że nie muszę przez sześć miesięcy patrzeć na ogródek bez życia. Na ziemię brunatną leżącą odłogiem… Cavolo! Posadzę cavolo nero! I verzę posadzę i może cavolo viola! Kapustę jemy zimą na potęgę, będzie jak znalazł! Przecież nie samymi pomidorami i nie samym latem żyje człowiek…

Tymczasem ogródek Mario oddaje ostatnie płody. Dynia - gatunek jakiego nigdzie nie widziałam, a google mi podało, że to trombetta di albenga - obrodziła nadzwyczaj. Nie jest tak smakowita jak piżmowa, więcej możliwości daje w kuchni zanim dojrzeje, jednak zawsze  to coś nowego, coś własnego na talerzu wyląduje. Ale o "trąbkach" napiszę osobno w kuchni kamiennego domu


Przed nami ostatni wakacyjny weekend i wyjazd do pięknego miasta. Przed nami mam nadzieję garść miłych wrażeń. To ostatnie dni kiedy mogę odsapnąć, ciut zwolnić, bo zaraz jesienny sezon w Kamiennym Domu ruszy z kopyta. Okazuje się, że październik w niczym lipcowi nie ustąpi. 

Przeglądam galerię w telefonie… Uśmiechają się do mnie znajome buzie, pierwsze zebrane pomidory i pole słoneczników. Jak puszka Pandory otwiera się puszka wspomnień. Galopują jedno za drugim. Jestem jak mówią Włosi - fra due fuochi - pomiędzy radością z tego co daje jesień, a smutkiem za przemijającym latem ...

Odpowiednik polskiego : MIĘDZY MŁOTEM A KOWADŁEM - FRA DUE FUOCHI (wym. fra due fuoki, tłumaczone dosłownie między dwoma ogniami)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj