poniedziałek, 5 czerwca 2017

Ukryte drzwi do raju


Zaczęło się od tego, że Mario wpadł na pewien pomysł. Pomysł, który od razu przypadł mi do gustu. Żałowałam tylko, że ten pomysł nie pojawił się wcześniej. Może nie jest to znowu nic tak wielkiego, ale mam nadzieję, że efekt będzie przyjemny. Żeby przejść od gadania do działania ruszyliśmy w niedzielę na wschód, w stronę słońca i czystego nieba, bo w Marradi  po letnim poranku zrobiło się nagle jakoś byle jak. 
Po krótkiej naradzie postanowiliśmy naszą wyprawę zacząć od pól położonych ponad S.Adriano, jednak kiedy już byliśmy bliżej niż w połowie drogi, Mario zaproponował:
- A gdybyśmy jednak zaczęli od Santerno?
I zaraz na polnej drodze zawrócił samochód i dalej przeprawiać się przez jedną dolinę i przez następną. 


W czasie poprzedniej naszej wyprawy do doliny Firenzuoli, kiedy to zatrzymywaliśmy się gęsto na zdjęcia i na … czereśnie, świadomie pominęłam pewien punkt. Często to robię w czasie naszego wojażowania, to jest taka quasi gwarancja, że w dane miejsce powrócę. Kiedy więc przy poprzedniej okazji wypatrzyłam z szosy maleńką kapliczkę na czubku, powiedziałam - następnym razem. Już wtedy głowę bym dała sobie uciąć, że widać stamtąd pół świata...


Z szosy głównej polną drogą, a potem stromo w górę po kruszącym się, umykającym spod stóp galestro … I zaraz westchnęliśmy z zachwytu, bo oto zobaczyliśmy przewidywane przeze mnie pół świata, a może nawet trzy czwarte i pewnie zobaczylibyśmy więcej, gdyby niebo było bardziej wyraźne. Tymczasem delikatny mgielny woal zakłócał horyzont. 


Wiatr zerwał się dziki i szarpał czym mógł, gnał graniami jak opętany kamikadze, zupełnie jakby chciał pokazać, że to on tu rządzi i nic tu po nas. Zastanawiałam się dokąd prowadzi ten szlak… Sprawdziliśmy tylko, co jest za kolejnym zakrętem i jeszcze za następnym, aż w końcu zawróciliśmy, bo tym razem plan był konkretny i żal nam było go porzucać.


Do Santerno brakowało kilku kilometrów … 
Jak wiele rzeczy dzieje się przypadkiem! Wskazałam Mario ręką, żeby skręcił w prawo przekonana, że to właśnie tam znajduje się miejsce, które znaleźliśmy poprzednim razem. Mario bez sprzeciwu wykonał polecenie, a ja już po kilkuset metrach zorientowałam się, że trzeba było jechać w lewo.
- Przynajmniej sprawdźmy jak to tutaj wygląda. 
- Byłam pewna, że to w tę stronę… 
- Ja wiedziałem, nic się nie stało. Przejedziemy kawałek, a potem wrócimy. 
- Zatrzymaj się!!! 
Przeprawialiśmy się właśnie przez most i z wrażenia odebrało mi mowę…
- Tam jest nieprawdopodobnie! Trzeba znaleźć zejście na dół!


O tym, że Santerno jest jedną z piękniejszych rzek jakie znam pisałam już ostatnio. Zachwyca każdy zaułek. Lazurowa woda, strome klify, fantazyjne formy skalne, niecki i wodospady i wiele więcej ... Ale to miejsce, które odkryliśmy przypadkiem, choć szczerze mówiąc nic nie zdarza się przypadkiem - mogłoby być gotową scenerią do baśniowego filmu.


Przypomniała mi się Gola del Furlo w Marche… To miejsce mogłoby być z powodzeniem jej dublerką w miniaturze. W jednej chwili obudził się we mnie egoizm. Chciałam, żeby ta garstka ludzi, którą tam zastaliśmy zniknęła i nigdy tego miejsca nie odkryła. Pomyślałam też, że może wcale nie chcę o tym napisać… 
Ale to była tylko chwila. Egoizm zaraz został przepędzony. Niegasnąca potrzeba pokazania jak niezwykłym miejscem jest nasze Appennino Tosco - Romagnolo, Mugello i Alto Mugello wygrała. Zapraszam Was do raju: 


Kiedy będziecie w Marradi, powiem Wam jak do niego trafić, bo "drzwi" jak widać na powyższym zdjęciu są dobrze ukryte…  

Bardziej popularne i dostępne fragmenty Santerno.

A tutaj moja mała satysfakcja, krótka relacja i zdjęcia, czyli mój artykuł na lokalnym portalu: 
http://www.ilfilo.net/dai-lettori-campionato-trial-indoor-marradi-2017-foto-da-marradi/

UKRYTY to po włosku NASCOSTO (wym. naskosto)

8 komentarzy:

  1. Cudownie Jak w Narnii Ale tej baśniowej, nie Włoskiej Toskania jest cudowna Pozdrawiam Joanna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam :-) ja odkad poznaję Toskanię - póki co to czytając o niej :-) (choć bylam raz w Pizie i Viareggio) - zaczynam utwierdzać się w przekonaniu, że moja ukochana Narnia musi wyglądac wlasnie jak Toscana :-) Kocham Narnie od dziecka i zawsze wyobrazałam ją sobie jako krainę Północy. Ale nie, nie... Umbria i Toskania. Wszak Narni leży w Umbrii. Z synkiem moim czytamy akurat Srebrne krzesło :-) Pozdrawiam serdecznie Pani Joanno. I Panią Kasię i wszystkich czytelników :-)
      Dominika :-)

      Usuń
    2. Tak to właśnie Narnia! Mój Tomek wielbiciel powieści też jest tego zdania:))

      Usuń
  2. Przepięknie! Wpisuję na listę miejsc do odwiedzenia przy okazji wizyty w Marradi (może się okazać, że będziemy musieli u Ciebie zamieszkać na dłużej :-)
    Pozdrawiam Ola P.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspaniałe, aż zazdroszczę takich przepięknych widoków w okolicy!

    OdpowiedzUsuń
  4. Cuda natury ! Gratulujemy artykułu i życzymy ich jak najwięcej ! Każdy Pani wpis to perełka.
    Marta

    OdpowiedzUsuń

Drukuj