wtorek, 30 maja 2017

Zwiastowanie lata i życiowe nauki


Ani zapach koszonych traw, ani czereśnie na drzewach, ani stragany owocowe kipiące melonami, ani maki jak piegi coraz bardziej złotych łanów, ani mury domów po zmroku buchające ciepłem jak piece… Nic nie jest w stanie zapowiedzieć lata w tak oszałamiający sposób, w jaki robią to lipy … Zapach lip, najsłodszy z najsłodszych, toskański, dla mnie marradyjski, letni… Jedyny w swoim rodzaju. Powtarzam się. Dziś jak najbardziej świadomie i z premedytacją. Jak każdego roku. Ta słodycz jeszcze nie w Marradi, tylko w Brisighelli, tam jest niżej więc wszystko dzieje się odrobinę wcześniej. 
Wysiadam przed barem, przed którym ciągną się długim szpalerem drzewa pod niebo wysokie, korony w kwiatach, w pszczół muzyce. Zapach… Ach ten zapach… Oszaleć można…


Ostatni tydzień to jakieś 1500 zdjęć, a jesteśmy dopiero w połowie. Ostatni tydzień to też pierwsze plażowanie nad rzeką i pierwsze kolacje w ogrodzie przy "świętej Barbarze". Ostatni tydzień to kilogramy zjedzonych czereśni, schłodzone prosecco, spieczone słońcem czoło i ramiona. Ostatni tydzień to też moje małe wielkie osiągnięcie w dziedzinie zupełnie niepozornej... 
Oto udowodniłam sobie samej, że nawet ja potrafię nauczyć się mówienia słowa NIE. Zajęło mi to czterdzieści lat … Trochę sporo, ale... Na szczęście wyszło na to, że nie jestem przypadkiem tak całkiem beznadziejnym. Nie wiem czy to wynika z wieku, z sytuacji, z doświadczeń minionych lat, w każdym razie poczytuję to sobie za naprawdę ogromny sukces i cieszę się w duchu, głęboko oddycham i odkrywam jak ważnym doradcą jest własna intuicja.
I tak sobie myślę i filozofuję na głos - "po co w ogóle otwierają się przed nami pewne drzwi, po co są nam dane możliwości, których koniec końców lepiej nie wykorzystywać?" Jedyne logiczne wytłumaczenie jakie przychodzi mi do głowy to właśnie to - abyśmy nauczyli się podejmować słuszne decyzje i kiedy trzeba powiedzieli po prostu "NIE".

Uczę się. Nie przestaję się uczyć. Tyle jeszcze nauki przede mną...


WYTŁUMACZENIE to po włosku SPIEGAZIONE (wym. spiegacjone)

3 komentarze:

  1. Życie jest po to, aby się uczyć :) A pewne nauki przychodzą dopiero gdy do nich dojrzejemy.:)

    OdpowiedzUsuń
  2. A ta nauka , droga pani Kasiu , będzie trwać cały czas . Uczy zycie , uczą ludzie ...
    Z całego serca życzę ,żeby ta nauka za bardzo nie bolała.
    Marta

    OdpowiedzUsuń
  3. Najlepsze nauki przyniosło mi życie tuż przed 40-ką, choć wtedy wydawało mi się, że świat mi się zawalił. Jak bardzo mylne było to myślenie. Na uczenie się nigdy nie jest za późno i to jest właśnie w życiu najfajniejsze :) Serdecznie pozdrawiam Ania

    OdpowiedzUsuń

Drukuj