sobota, 20 maja 2017

"Tak mam" i majowe drobiazgi


Rok mógłby dla mnie składać się z sześciu miesięcy… W ten sposób każdy z tych miesięcy rozciągnąłby się na dni sześćdziesiąt... - filozofowałam sobie wczoraj idąc do Marradi. Mnie zima do niczego nie jest potrzebna. Tak mi dobrze w cieple, zieleni i kwiatach. Nastrój melancholijny mnie ogarnął. - Zaraz znów wakacje - pomyślałam - a rok szkolny przecież dopiero co się zaczął…. Podziwiałam gęste korony ukochanych lip... Już za chwilę, już za moment ich słodki zapach zacznie się ulatniać… Taki piękny ten maj, takie piękne są majowe "czekania". Czekanie na lato, na wakacje, na upał, na otwarcie basenu i na kwitnięcie lip oczywiście...
Zatrzymałam się, zadarłam głowę do góry i wzięłam głęboki wdech, żeby sprawdzić czy to przypadkiem nie już… 
Szłam wolno, wolniusieńko... Muszę odzyskać siły, które zabrały mi ostatnie dni. 
- Mamusiu odwołaj lekcje - prosił Tomek. - Odpocznij. 
- Nie mogłaś zadzwonić i powiedzieć, że potrzebujesz podjechać do sklepu? Przecież bym cię zawiózł! - ganił Mario. 
Tak mam… ja zwyczajnie nie umiem odpocząć! I nawet po przebojach ze zdrowiem, jak tylko największe boleści przeszły i gorączka nieco spadła, zaraz wróciłam do stałych aktywności i obowiązków. Tyle tylko, że wszystko wolniej, dużo wolniej, bo tych sił właśnie brak.   

W Marradi spotkałam Contessę. Popatrzyłam na nią z daleka i pomyślałam, że ona zawsze jest taka piękna i stylowa… Z tym się trzeba urodzić. Przywitałyśmy się wylewnie, a ja w kilku słowach zdałam relacje z tego co u mnie, bo trochę czasu od naszego ostatniego spotkania minęło. 
- Popatrz co mam! - Contessa przesunęła się odrobinę wraz z krzesłem, na którym siedziała.
- O mamo! To wasze???? 
- Nasze. Już dawno chcieliśmy wziąć psa, no to wzięliśmy… dwa!
- Jakie cudo!! Chłopcy oszaleją! Ten jeden to przecież owczarek australijski!
- Mieszaniec. Z rodziców border coli i australiano.
- Aaa to widać, że jedno bardziej podobne do mamy, a drugie do taty.  
Szczeniaki jak puchate maskotki leżały przytulone do chłodnych kamieni korzystając z tej odrobiny cienia jaką dawało krzesło Contessy. Piękny obrazek. Pasują do siebie. Wszyscy czworo. 

Przed nami weekend bez planów. Weekend, w którym muszę spróbować odpocząć, bo następny wolny weekend będzie nie wiadomo kiedy… Już za tydzień rusza festa dello sport a wraz z nią cała masa atrakcji! Jeśli jesteście w okolicy zajrzyjcie do Marradi! 

POWOLI  to po wlosku LENTAMENTE (wym. lentamente) 

3 komentarze:

  1. Znam to uczucie,biegam od kilku dni w gorączce i zajmuje sie codziennością...przeklinam na mamę,że dała mi to w genach-)))...czterdziestka dopiero na progu stoi,a ja już odczuwam jak siły opadają,jakby omdlewaly.Dzielnie powtarzam jak mantrę,że to zmienię i odpocznę....tylko dokończę jeszcze parę rzeczy-))

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię to słowo . To chyba jedno z najpiękniej brzmiących włoskich wyrazów. I tak bardzo pasuje do wakacji. Przesyłam serdeczności z powrotu do normalnych sił.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdrowiej Kasiu, sił nabieraj i dbaj o siebie!
    Właśnie zobaczyłam w parku glicynię, taką skromną, kilka pędów raptem, ale zaraz pomyślałam ciepło o Tobie.
    😘 i uściski
    Asia C. , ta z Oliwy

    OdpowiedzUsuń

Drukuj