środa, 3 maja 2017

Jezioro - kameleon, truskawki, kukułki i świerszcze...


Lago di Ponte zmieniło kolor zupełnie jak kameleon. W lutym przeglądało się w nim niebo, dziś odbija się w jego tafli wiosenna zieleń wzgórz Tramazzo. Pomyślałam, że właśnie to miejsce będzie idealne na piknik, na ciche posiedzenie i na mniej ciche dzieci szaleństwa, bo i las i woda i stoły wygodne i ścieżki górskie i Tredozio po drodze i w ogóle nie podobać się nie może. Wprawdzie po doświadczeniach ostatnich dni bałam się, że i tym razem wdepniemy w jakiś chaos, typu zawody w łowieniu ryb czy rajd "mbajków", jednak szczęśliwie nic takiego nie miało miejsca i przez całe wczesne i późniejsze popołudnie drugiego dnia maja Lago di Ponte należało tylko do nas...


Ku - ku, ku - ku, ku - ku … Towarzyszyło nam przez cały czas kukułki kukanie, innych ptaków trel i granie wiatru na sosnowych gałęziach. W to wszystko gdzieś wplecione beztroskie głosy dzieci, a poza tym nic, nikogo, nikt chwili nie mącił. 


Na drewnianym stole obrus w czerwoną kratkę, na nim wino czerwone, chleb, czerwone pomidory, prosciutto, finocchiona i salceson, a potem na deser znów czerwono… 
Pierwsze truskawki! Słodkie i pachnące! Ręce wystrzeliły jednocześnie i dalej do buzi pakować łapczywie. 


Miło byłoby tak siedzieć i siedzieć i już nigdzie się nie ruszać, co najwyżej, na dwa kroki obejść jezioro czy świerszczy poszukać. Miło byłoby pożyć chwilę bez pośpiechu i nic "niemuszenia", ale…
Z żalem nakłaniałam do powrotu, bo mnie samą czas naglił… Jeszcze tylko przystanek w Tredozio na obiecane lody, a potem znów serpentyną w stronę naszej doliny.. 



WCZESNE POPOŁUDNIE to PRIMO POMERIGGIO (wym. primo pomeridżdżio)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj