wtorek, 11 kwietnia 2017

Rozkwit i spokój


Droga z Biforco do Marradi zrobiła się soczyście zielona, do "pachnienia" lip jeszcze daleko, ale i bez tego jest tak pięknie, że słów brak. Tymczasem pachną sobie w najlepsze moje glicine, a ich słodycz, zwłaszcza białych kwiatów przyprawia o zawrót głowy. Po drugiej stronie rzeki zakwitło maggiociondolo, wyobrażam sobie, że droga z Palazzuolo na Passo della Sambuca cała się nim rozpromieniła. Złotokap rośnie tam co kilka metrów, na każdym zakręcie. 
Glicine, maggiociondolo, bzy, rozmaryn to wszystko toskański kwiecień, na Via Francini zakwitł pierwszy marradyjski mak...


Prace w Kamienym Domu idą pełną parą. Zrobiło się ładniej, przytulniej, wystarczyło tylko przemeblować, odrobinę upiększyć, przewiesić zdjęcia, doczepić to i tamto. Wspinam się znów na wyżyny kreatywności i kończę już drugą poduszkę na moje nowe paletowe ławki. 

***
Na ulicy rozlega się rumor. Wychodzę przed dom i widzę, że Mario zbiera kamienie z rozsypanej kolumny przy bramie…
- Co tu się stało???
- Ciężarówka wykręcała i przywaliła w ogrodzenie.
- Ale jak???? 
- Źle wymierzył.
- I tak sobie odjechał?
- Ja mu kazałem jechać.
- Ale moja kolumna!!!
- Odrobina cementu i wszystko naprawię. Gorzej jakby bramę uszkodził, z tym bym sobie nie poradził…
Rozkładam bezradnie ręce.
Nic się nie stało, to tylko kolumna, odrobina cementu i Mario naprawi. Spokój, włoski spokój. Uczę się go każdego dnia. Tak naprawdę przecież nic się nie stało…

***
Jeśli jesteście ciekawi efektów mojego ostatniego spotkania z Contessą zapraszam Was na jej profil: https://www.facebook.com/ellen.brandwijk/posts/10155236597464494https://www.facebook.com/ellen.brandwijk/posts/10155236597464494

KOLUMNA to po włosku COLONNA (wym. kolonna)

1 komentarz:

  1. I to mi sie bardzo podoba . Dystans i nie robienie tragedii z byle powodu. Sama nad tym caly czas pracuję !
    Marta

    OdpowiedzUsuń

Drukuj