piątek, 9 grudnia 2016

Piasek i Sól - akt I - Cervia przedświątecznie


Jeśli sól to tylko z Cervii, jeśli Cervia to tylko sól… I jeszcze morze i piasek.... Jeśli Cervia to też Milano Marittima, oddzielone od sąsiadki zaledwie kanałem, gdzie cumują barki rybackie. 
To właśnie na Cervię padł wybór kiedy szukałam pomysłu na naszą wyprawę z okazji "immacolaty".  
Postanowiłam pozostać w klimacie przedświątecznym i zgodnie z włoską tradycją już 8 grudnia rozpocząć zwiedzanie szopek. W tej dziedzinie chyba nikt Włochów nie przebije! Całe miasteczka, sąsiad z sąsiadem, sklepy i place, rywalizują ze sobą o najbardziej spektakularną, najbardziej pomysłową i oryginalną szopkę. 


Początkowo zaproponowałam, żeby wrócić do Portico di Romagna - miasteczka szopek, do którego trafiliśmy w zeszłym roku, ale szukając informacji czy tam już wszystko gotowe, natknęłam się na wzmiankę o szopkach z piasku i nie tylko. Okazało się że od Ravenny aż po Rimini atrakcji świątecznych nie brakuje, wzdłuż całego wybrzeża Romanii znajdziemy najróżniejsze szopki - figury ustawione na łodziach w porcie, rzeźby z piasku, a nawet z … soli! 
Natychmiastowa zmiana planów - kierunek Cervia. Jeśli sól to Cervia, a jeśli Cervia to szopka z soli!


Cervia i Milano Marittima to dwa nadmorskie miasteczka w Romanii pomiędzy Ravenną i Rimini. Gdyby nie rozdzielający je kanał zlałyby się w jedno. Trafiliśmy do Cervi w południe, kiedy trwał jeszcze słynny targ, to jeden z większych i popularniejszych mercato w całej Romanii, nie mogliśmy więc odmówić sobie przyjemności pokręcenia się między straganami. A jak już się w nie zaplątaliśmy to i kilku pokusom ulec nie zdołaliśmy. Pokusy są przecież po to, by im ulegać…


Głównym powodem naszej wyprawy było oczywiście oglądanie nie straganów, tylko szopki - a ta jak na Cervię przystało - zrobiona została z soli. Białe figury naturalnych rozmiarów ustawiono na łodziach zacumowanych wzdłuż kanału. Prostota, sztuka, bez zbędnych fatałaszków, prawdziwy artyzm. 


Cervia od wieków słynie ze swej soli. Saline skrzą w słońcu, tafle wody zamiast pól otaczają miasteczko od zachodniej strony. Od wschodu inna tafla - nieco większa, z głębszą wodą - Adriatyk. I w nim też sól.. i jeszcze piach. 


Stare, zabytkowe magazyny, gdzie dawniej przechowywano sól, dziś przeznaczono sztuce. Surowe, ceglane wnętrza, belki drewniane tak grube, że nie sposób zamknąć je w pojedynczym objęciu. Dziś w tych wnętrzach przypominających stare „lofty” można podziwiać wystawę piaskowych rzeźb. Ona właśnie była drugim powodem, dla którego postanowiliśmy odwiedzić Cervię. 


Podobno sztuka rzeźbienia z piasku pochodzi z Orientu, a narodziła się kilka wieków temu. Blok przygotowywany jest w drewnianych skrzyniach z wilgotnego piasku. Na rzeźbę, która ma cztery metry wysokości potrzeba go aż 18 ton i dwa razy tyle wody! Piasek ubijany jest ręcznie. Dopiero w końcowej fazie prac, rzeźba zostaje zabezpieczona czymś w rodzaju kleju.  


I rzeźby zadziwiające i same wnętrza pełne starego ducha. Tyle wrażeń w ciągu jednej krótkiej wycieczki. Nadszedł czas by coś zjeść i w końcu zobaczyć morze. Ale o tym już jutro, tymczasem zostawiam jeszcze kilka nadmorskich kadrów.



SÓL to po włosku SALE (wym. sale)


6 komentarzy:

  1. Jestem na etapie II tomu "Udręka i Ekstaza" - po tej lekturze człowiek już nigdy nie patrzy obojętnie na rzeźbę, architekturę i malarstwo. A mieć to wszystko na wyciągnięcie ręki czy to XV wiecznego Michała Anioła, czy współczesnych artystów, mmmmmm bajecznie pozytywnie Wam zazdroszczę. Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdjecie 8 od dolu. Czy to jest Stalin? praska

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popatrz popatrz, dopiero jak mi zwrócilaś uwagę rzeczywiście przyznaję, że jest identyczny, ale to Peppone i Don Camillo:)

      Usuń
    2. Ok, kimkolwiek oni sa, to zawsze lepiej niz ten tamten... :-)

      Usuń
  3. Kasia z miną smerfa marudy chciałem Ci przypomnieć że jesteś na urlopie. Blog powinien być zamknięty niech wszyscy tęsknią :) (Nie ważne że ten blog to takie Twoje 3 dziecko :)) Zawsze przed wyjazdem na swój urlop przypominam sobie scenę z chyba z II (a może to III była ?) części Mission Impossible kiedy to na początku do wspinającego się Toma Cruisa przylatuje helikopterem gościu z nowym zleceniem.Na koniec wywiązuje się krótki dialog
    Agent: "Dlaczego nie wziąłeś ze sobą telefonu ?"
    Tom Cruise "Bo wtedy to nie był by urlop"
    Pozdrawiam
    Piotrek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja powinnam mieć nie urlop a detox:)) Silniejsze ode mnie:) Będę jak Tom:) Uściski dla Was!

      Usuń

Drukuj