sobota, 12 listopada 2016

Skrzyżowanie dróg


Są takie momenty, w których mam wrażenie jakby to w ogóle nie było prawdziwe życie, jakby to, co się dzieje, było wyreżyserowanym z namysłem filmem, czystą fantazją. Pewne sceny, które zachowują moje oczy, serce i moja pamięć zdają się kompletnie odrealnione. Są tacy ludzie, którzy nie przestają mnie zadziwiać, inspirować, zachwycać i aż mi się chce krzyknąć z radości, że nasze tak bardzo przecież pokręcone drogi na tej toskańskiej prowincji jakimś przedziwnym zbiegiem okoliczności się skrzyżowały…  

Piątkowe popołudnie. 
Kominek i wino… Uprzedzam od razu, że wbrew pozorom to nie jest klasyczna romantyczna scena. Siedzimy sobie w fotelach, w cieple żywo trzaskających płomieni, popijamy wino, a słowa są jak lawina… Ja i Contessa. Jedna przez drugą. O zdjęciach, o pisaniu, o życiu, o byciu kobietą, o odnalezieniu siebie, o szacunku, o tym i o tamtym, aż w pewnym momencie dociera do mnie, że całe zmęczenie powoli zaczyna ze mnie uchodzić, ciężar trosk na chwilę ulatuje, czuję się niemal tak, jak po wizycie w spa… Jakbym się na nowo urodziła. 
Zawsze gotowa do pomocy, zawsze z dobrym słowem, sercem na dłoni, z workiem nowych pomysłów. Jak dobrze, że te nasze drogi gdzieś tam się skrzyżowały!
Kiedy mówię o sobie, młode oczy Ellen patrzą na mnie w skupieniu. Już tak niewiele osób potrafi słuchać. Ja też chłonę jej słowa, bo są dla mnie zaczarowane, są jak nauka mędrca, są inspiracją i dają siłę. W ogóle myślę, że Contessa jest cała zaczarowana, a może w ogóle nie istnieje? Może ja ją sobie zwyczajnie wymyśliłam? 
Wino się kończy, ale słowa nie, jeszcze tyle zostało do powiedzenia! Lex z humorem przypomina Ellen, że już muszą iść. Już, już, jeszcze tylko dwa słowa. Już przecież idzie … 
Jak dobrze, że wkrótce znów się spotkamy! Mamy wciąż tyle do opowiedzenia i tyle do zrobienia!
Grazie Ellen di essere venuta! Grazie di tutto!!


W czasie kiedy ja jestem pochłonięta wizytą Ellen, w mojej kuchni inne ręce zagniatają ciasto. Jak wspaniale jest po całym tygodniu nic nie rozbić tylko usiąść do stołu, na który wjeżdża doskonała pizza! Taka jak lubię … ze świeżymi pomidorami, z dużą ilością kaparów. Tak mi przez chwilę dobrze… Wspaniałe popołudnie, chwile jak koła ratunkowe, które nie pozwalają zatonąć w morzu trosk…
Grazie Mario!


SKRZYŻOWANIE to po włosku INCROCIO  (wym. inkroczio)

3 komentarze:

  1. Cudowny wieczór... Pizza wygląda smakowicie! Dobrze spotykać ludzi, z którymi nadaje się na tych samych falach :)
    Post czytałam jak kolejny ciekawy rozdział książki.
    Pozdrawiam
    Asia

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakiez cieplo bije z tej opowieści ! Czytałam z wielkim wzruszeniem. I bardzo sie cieszę , dla Pani .
    Marta

    OdpowiedzUsuń
  3. Ma Pani szczęście, że spotyka na emigracji osoby, z którymi można nawiązać tak bliskie relacje. W tak małym miasteczku jak Marradi tyle przyjaznych ludzi. Pozdrowienia MS

    OdpowiedzUsuń

Drukuj