czwartek, 10 listopada 2016

Obliczenia i szkolne ciekawostki



Jedna trzecia listopada za mną, jeszcze tylko dwadzieścia listopadowych dni… 
Ja wiem, że sama jestem orędownikiem filozofii, by żyć powoli i cieszyć się każdym dniem, ale jeśli chodzi o listopad, to trudno mi być jej wierną. Odliczam dni do przesilenia. Jesień na szczęście za połową, a to oznacza, że za miesiąc i dwa tygodnie, a nawet mniej, dnia zacznie przybywać!!! Nie żebym tęskniła za zimą, ale chodzi o to, że potem to już tak jakoś z górki… Z zimnem się wciąż nie mogę pogodzić, choć jak mówi Mario - teraz to nie zimno, teraz to jeszcze tropiki! Może i tropiki, ale ja zaczęłam marznąć niemiłosiernie. Zimno mi w każdy włos na głowie, zimno czuję każdą komórką. Wyciągnęłam już zimowe kurtki i ciepłe skarpety i czapki i szaliki… Jakoś przetrwam! Choć pewnie Mario ma rację … minusowych temperatur jeszcze w tym sezonie nie widzieliśmy.



- O popatrzcie chłopcy! Dziś dziewiąty! - obwieszczam przy śniadaniu radosną nowinę. - A dziewiątego czerwca zaczynają się wakacje, czyli … - Zaczynam liczyć na palcach - dicembre, gennaio, febbraio… Zostało tylko siedem miesięcy szkoły!
Patrzą na mnie zaspanym i niedowierzającym wzrokiem. 
- Masz jakieś lepsze pocieszenie?
- Za trzy tygodnie i kilka dni mamy długi weekend - Immacolata!
- To już lepiej.
***



- Mamusiu wiesz jakiego pochodzenia byli Etruskowie?
- Tak naprawdę nikt tego nie wie na pewno.
- Prawdopodobnie turckiego…
- Jakiego???
- Tomek chciał powiedzieć, że to byli "Turki" - pomaga Mikołaj.
Najpierw zaczynam się śmiać, a potem urządzam krótką lekcję polskiego.
- Pochodzenia tureckiego. Turcy. A skąd o tym wiesz? 
- Uczyliśmy się na "sztuce".
- A wiesz, skąd się wzięło mówienie "Salute!", kiedy ktoś kichnie?
- Nie mam pojęcia.
- Kiedy w Toskanii panowała zaraza "peste nera" (dżuma), to jeśli ktoś miał tylko katar, mówiło się, że jest szczęściarzem i okazem zdrowia. Jak kichnął, zaraz słyszał - Salute! Zdrowie!
- A to ciekawe, tego też dowiedziałeś się w szkole?
- Tak, na "arte". Prof. Stefania nam opowiadała.
- Fajnie macie w tej szkole.
***

Dziś szkolne zebranie u Mikołaja. Być może zapadnie decyzja odnośnie "długiej" wycieczki na koniec szkoły podstawowej. Kolejka do walizki Mikołaja jest już pokaźna, na wypadek gdyby wygrała najciekawsza propozycja. 
- A wiesz mamusiu, że szopka w końcu będzie? - obwieszcza Mikołaj przy kolacji.
- Co ty mówisz??? Nie wierzę!
- Na zebraniu wam o tym powiedzą. 
- A to dobre! Jeśli to prawda, to ciekawa jestem, co sprawiło, że "nieugięty" zmienił decyzję… 
- Nie wiem…
- Wiesz co? Teraz sobie przypominam, że kiedy dziś odbierałam Tomka, to słychać było świąteczne śpiewy. Aż się zdziwiłam, ale pomyślałam, że może choć na koncert wyrazili zgodę. Tak czy inaczej uwierzę, jak usłyszę to w szkole na własne uszy! To byłby prawdziwy cud bożonarodzeniowy...
Dobrego dnia!

Ps. Zdjęcia pochodzą z zeszłego roku, kiedy to listopad rozpieszczał nas pogodą jakiej nie powstydziłby się nawet sierpień. Było minęło… ale lubię do nich wracać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj