środa, 14 września 2016

W poszukiwaniu cyklamenów


- To co ty musisz tym razem sfotografować?
- Przede wszystkim to nie, że muszę, tylko że chcę.
- Co zatem chcesz?
-  Spacer wrześniowy, kasztany, cyklameny.    
- Cyklameny w tej suszy? Ha, dobre!
- No to pal sześć cyklameny, ale po lesie pochodzić, nacieszyć się dniem takim ciepłym, to przecież już koniec wakacji…
- Gamberaldi?
- Niech będzie Gamberaldi…

Zupełnie tak jak trzy lata temu, kiedy po wakacjach już naprawdę nie wróciliśmy do Polski.  Spacerowałam z chłopcami wśród kasztanowców, po dywanie kwiatów przypominających krokusy, cieszyliśmy się jak wariaci naszym nowym światem … Pamiętam doskonale tamte zdjęcia z wielkimi kaniami niczym parasole. 
I dziś zupełnie tak jak kiedyś, nic nie wystygło… nic się nie zmieniło, może tylko to, że chłopcy tak bardzo urośli.


I znów tak jak trzy lata temu - lato wrześniowe zachwycające, dojrzewające kasztanami, strojące się w fiolety "niby krokusów", ze światłem tańczącym, ze słodyczą czarnych jeżyn, z orzechami zebranymi do koszulki. Nieprawdopodobnie pięknie jest teraz w gajach kasztanowych, Apeniny oszalały kolorami. Tylko cyklamenów brak...  Dziś lepiej niż moje słowa opowiedzą to zdjęcia ...

Pamiętasz, że tu kiedyś była woda?
- Mamusiu popatrz! Ostatni "mlecyk" w tym sezonie! 
Koszulka pełna orzechów
Z dedykacją dla uczestników lipcowej stralunaty - poznajecie?
To był piękny dzień. Zarówno spacer, jak i przystanek u naszego truflarza. Miałam zanieść tylko zdjęcia, a skończyło się na tym, że znów zasiedliśmy przy tym samym stoliku, popijaliśmy sangiovese, dzieciom jeżynowy sok, orzechy i ciasteczka, a Giancarlo to opowiadał to śmiał się, jak zawsze zarażał dobrą energią… Malowany świat, pełen dobrych ludzi …
Może i susza jest, grzybów ani cyklamenów zobaczyć nie sposób, ale my na kolację mieliśmy doskonałe tagliatelle z prawdziwkami. Grazie Giancarlo! 

MALOWANY lub MALUNEK to znaczy DIPINTO (wym. dipinto)

9 komentarzy:

  1. urośli...jejku.. a Tomek!!...o rany...żeby ten czas troszkę zwolnił, troszkę..

    OdpowiedzUsuń
  2. Kasiu, te kwiaty to zimowity. Pozdrawiam jesiennie : ))
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Zimowit_jesienny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!!! Już mi kiedyś ktoś podpowiadal i znów nie pamiętałam!: )Są zjawiskowe!!! A w gajach kasztanowych są ich tysiące!

      Usuń
  3. Kasiu ale Ty jesteś laska, te włosy, opalenizna - pozdrawiam gorąco
    Twoja wierna czytelniczka
    asia

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo podoba mi sie jak Pani pokazuje chlopcom świat. Jak mozna ciekawie spędzać czas przy okazji wiele sie ucząc.Kontakt z naturą , zwiedzanie.. Wszystko lekko w niewymuszony sposób.To jest ogromny kapitał na przyszlość. Będą mieli chlopcy cudowne wspomnienia z dziecinstwa.Jestem pewna.I z pewnością będą powielac w swoim dorosłym życiu.
    A przy okazji - co za mama , co za figurka !!
    Marta

    OdpowiedzUsuń
  5. Przeniosłam się te trzy lata wstecz, aż do wpisów z końca sierpnia...
    Ten jeden, z 1 września, kiedy to opisujesz zapisanie chłopców do szkoły i tą szczerą, ogromną radość znajomych z Marradi, ponownie poruszył mnie do łez. Piękna historia!
    Już na zdjęciach widać po Was, że jesteście na właściwym miejscu na świecie, a to jest duże szczęście.
    Podziwiam Was razem i Ciebie Kasiu. Uściski!
    Asia z Oliwy

    OdpowiedzUsuń
  6. Pani Kasiu,tak trzymać,podziwiam Panią za wszystko i kibicuje pozdrawiam ciepło jesiennie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja tez z łezką w oku wróciłam do zapisków bloga z 23 września. Jak chłopcy urośli! To niesamowite, ile dobrego przyniosła Wam ta zmiana. Pozdrawiam. Hanka

    OdpowiedzUsuń

Drukuj