poniedziałek, 12 września 2016

Morza czarowanie, morza letnie pożegnanie


Stary człowiek w barze przy plaży mówił:
- Il mare non ti stanca mai … (Morze nigdy cię nie zmęczy). Il mare ti farà sempre bene… (Morze zawsze dobrze ci zrobi). 
Mężczyzna dbał o łóżka, parasole i porządek na plaży, a wyglądał jak wilk morski z filmów przygodowych o piratach. I choć ja jestem zdecydowanie wilkiem górskim, to nie mogę się z nim nie zgodzić. Morskie bajanie ma w sobie coś kojącego ... 


A nad tym morzem same przedziwne zjawiska… Czasem obserwując świat, mam wrażenie, że przesuwają mi się przed oczami gotowe kadry filmowe, czasem wydaje mi się niemożliwym, żeby życie było aż tak pełne barwnych obrazów. Nawet namolni vu cumprà z powiewającymi na wietrze bajecznie kolorowymi "żaglami" stali się częścią tego spektaklu.  



Podniebna karawana latawców, psy otrzepujące się z wody, mężczyzna, który wbił gałąź w piasek i ubierał ją w muszelki, niczym choinkę bożonarodzeniową, grupka starszych pań, trzy kolorowe gracje w kapeluszach, jeszcze starsi on i ona z dłońmi splecionymi, jak para zakochanych nastolatków… Takie piękne morze ...   


Nasz stary ponton leży w cantinie przedziurawiony, ale to nic … Wystarczyła odrobina fantazji i zabawa okazała się przednia! 
- Mamusiu to był najlepszy dzień nad morzem jaki kiedykolwiek mieliśmy - powiedział Tomek, kiedy wracaliśmy już do domu.
Wielki pień, który morze wyrzuciło na brzeg, z wielkim trudem znów został zepchnięty do wody. Pień wielki i gruby, niemal jak średniej wielkości drzewo. Ten pień właśnie na jeden dzień stał się indiańską łodzią, katamaranem, bananem, deską surfingową, statkiem pirackim i niezatapialnym "titanikiem" … Cóż to była za zabawa!!


Oto nasze letnie morza pożegnanie, ostatnia w tym roku morska kąpiel, bo nawet gdyby lato jeszcze trwało i trwało, czasu już nie wystarczy. Wracamy do domu przez równiny Romanii, szpalerem lip, które tak niedawno uwodziły zapachem, zanim ze snu obudziły się moje marradyjskie, mijamy pola słoneczników zeschniętych, smutno burych, które jakby wczoraj namiętnie fotografowałam śmiejące się promieniście do słońca.
- Mamusiu, nie wydaje ci się, że one teraz takie zawstydzone, onieśmielone tym, jak wyglądają?
- Coś w tym jest, biedne słoneczniki … 


KĄPIEL to po włosku BAGNO (wym. banio)

8 komentarzy:

  1. Taaaak mamy oczy aby podziwiać piękno Bożego stworzenia. Dyskretnie zarazem sexownie woow, no nie byłbym sobą gdybym nie zwrócił uwagi. Mordka mi się śmieje ale wiem, że nie tylko mi ... ha ha ha no właśnie. Pozdrawiam. Bravo Wy. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Faktycznie dzieciaki musiałby mieć bardzo fajną zabawę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Lorelei kusząca... pięknie i artystycznie. Brawo Kasiu! Pozdrawiam. Hanka

    OdpowiedzUsuń
  4. Przepiękne zdjęcia , pani też .Śmieszą mnie te zawistne komentarze. Staram się codziennie wpadać do Domu z Kamienia żeby wypić kawkę poranną i nacieszyć się zdjęciami. Mam cichą nadzieję że kiedyś uda mi się pojechać do Włoch . Pozdrawiam serdecznie Dorota z Gliwic

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam sąsiadkę. ;)
      Jaki ten świat mały.

      Usuń
    2. Witam , witam :) rzeczywiście świat jest mały .Dorota

      Usuń
  5. Poczytałam trochę komentarzy z następnego wpisu i przybiegłam zobaczyć o co ten szum. Niestety nie dowiedziałam się.
    Tak mi tylko świta, że chodzi o brak stanika od stroju. Czy tak? :)

    Zabawne, że w tym kontekście ktoś mówi o moralności. :) Jakby chodziło o zamordowanie kogoś. Przecież w moralności chodzi o odróżnienie dobra od zła. A co tu złego?
    Prywatna sprawa rodziny jak sobie tam paradują. :)

    Ostatnio byłam nad morzem, ze Świnoujścia szłam plażą do Niemiec i trafiłam na plażę dla psów i nudystów, już w Ahlbeck. Dzieci w każdym wieku, dorośli w każdym wieku. Wszyscy wyluzowani, spokojni, wypoczywający. Mój syn nawet uwagi nie zwrócił, że ktoś nago biega. :) Ale też nikt się przed nim nigdy po kątach nie chował. Mam nadzieję, że nie wyrośnie na dzikusa, ani na faceta, którego oburza czyjaś pierś, czy to karmiąca, czy nie.

    OdpowiedzUsuń

Drukuj