środa, 4 maja 2016

W cieniu toskańskich portyków


Poppi to nie tylko zamek i bajkowy widok z wieży na okolicę. Poppi to też ciągnące się przez całe miasteczko portyki, filary, uliczki ciasne i wąskie z nazwami tak bardzo toskańskimi, by człowiek nawet przez chwilę nie miał wątpliwości w jakim regionie się znajduje. Mówi się, że Poppi należy do zaszczytnego grona najbardziej urokliwych włoskich miasteczek. Na pewno... ale śmiem też twierdzić, że grono to jest bardzo, bardzo szerokie.


Poppi okazało się też kolejną filmową niespodzianką, drugim obok Stii miasteczkiem, gdzie Pieraccioni kręcił niektóre sceny do swojego najbardziej znanego filmu. Zdaje się, że muszę jeszcze raz obejrzeć il Ciclone, by odszukać w nim znajome miejsca.  


Niemal przez cały czas trwania naszego spaceru po Poppi towarzyszyło nam bicie dzwonów z wieży starej pieve. Przed kościołem kłębił się odświętnie ubrany tłum, błyskały flesze, a w powietrzu czuć było radość i podniosły nastrój. Bohaterami całego zamieszania była wczesna młodzież, myślę więc, że trafiliśmy na dzień bierzmowania.


Przeszliśmy przez miasteczko z góry na dół, wte i wewte wściubiając nos w wąskie szczeliny ulic, zatrzymując wzrok na detalach tych maleńkich i tych trochę większych.
- Tutaj, kiedy pada, na głowę nikomu nie kapie ...
Rzeczywiście Poppi doskonale nadaje się na spacer w deszczowy dzień. Portyki ciągnące się przez całe miasteczko, są jak naturalny parasol, który wiosną nie pozwoli zmoknąć, a latem ochroni przed palącym toskańskim słońcem.



- To gdzie teraz? 
- Wydaje mi się, że Pratomagno to nie jest dobry pomysł. Barman powiedział, że to około 30 km w jedną stronę. Lepiej zobaczmy ten zamek, który było widać z wieży, przynajmniej będziemy kierować się w stronę domu!
- Ale być tak blisko i choć nie zerknąć na Pratomagno... 
- A zatem już nic nie mówię, niech będzie Pratomagno, skoro aż tak się upierasz. 
Ciekawa jestem ile razy w głębi ducha Mario przeklinał tego dnia swój wybór... Co nie zmienia faktu, że dzięki temu odkryłam kolejne szczególne miejsce.


PARASOL to po włosku OMBRELLO (wym. ombrello)

2 komentarze:

  1. Cześć Kasiu,

    Potwierdzam. Miasteczko ma swój urok, czas w nim leniwie płynie, nie ma tam tłumów turystów. Starsze panie na ławeczkach przemiłe, chętnie zagadują do przechodniów i zachwycają się dziećmi, co oczywiście cieszy każdą mamę:-).Po Twoim wczorajszym wpisie nie mogę odżałować, że nie zdecydowaliśmy się zobaczyć wnętrza zamku, który jak widać na Twoich zdjęciach jest niesamowity. Może następnym razem ....Pamiętam, że po prawej stronie zamku jest ścieżka z bardzo ładną poręczą w kształcie węża. Pozdrawiam Aneta z Wrocławia

    OdpowiedzUsuń
  2. Kasia mam jedną prośbę jak jesteś w tych pięknych miasteczkach to obczajaj od razu czy mają dobre jogurtowe to przy podejmowaniu decyzji wycieczkowych będzie jak znalazł :)
    Piotrek

    OdpowiedzUsuń

Drukuj