wtorek, 10 maja 2016

Nasiąknąć marzeniami


Marzenia są jak dzieci, trzeba je karmić, dopieszczać, dbać o nie, kochać i nigdy nie porzucać. Z czasem nasiąkamy nimi jak gąbka, stają się częścią nas... Być może nawet tą najważniejszą częścią, która pcha nas do przodu. Częścią, która daje siłę, pomaga podnieść się z upadku, przetrwać trudne chwile, dokonać niemożliwego, przeskoczyć, przefrunąć. Z marzeniami jest trochę jak z tym cierpieniem danym ponoć ludziom, którzy są w stanie je udźwinąć. Myślę, że prawdziwe marzenia lęgną się w głowach tylko tych, którzy są w stanie je spełnić. Nie każdy ma odwagę i nie każdy potrafi marzyć na serio. Dużo znacie osób, które potrafią marzyć? Ja osobiście ... niewiele. A ile z nich marzy nie tylko dla zabawy?  


Tak mi się kołatało po głowie, kiedy w niedzielne popołudnie dla mojej chwili wytchnienia zapuściliśmy się w dzikie chaszcze wzgórz otulających dolinę Lamone. Droga przed nami była biała od akacji nasiąkniętych majowym deszczem. W prześwitach lśniły pola zbożami soczyście zielone, spokojne jak morze w bezwietrzny dzień. I w końcu swój występ zaczynęły ginestre...  
Między tym wszystkim, wśród deszczowej wilgoci i kolorów maja wychwyciłam wzrokiem kamienne mury. Zabrałam ze sobą domy i rudery. Do kolekcji tysięcy wcześniejszych kadrów dołączyły podobne. Nałóg. Obsesja. Fiksum dyrdum. Marzenie nie do porzucenia.


Setki podobnych słów, dziesiątki podobnych zdań już pisałam, ale co jakiś czas muszę dać upust wiecznie młodym tęsknotom. Marzenie, które towarzyszy mi każdego dnia. Kamienny Dom. To marzenie rodzi następne marzenia. Na wszystko przyjdzie czas. Jestem o tym przekonana.

PIEŚCIĆ to znaczy COCCOLARE (wym. kokkolare)

1 komentarz:

  1. piękny tekst, szczególnie teraz, kiedy się wali i sypie w życiu rzeczywiście warto mieć marzenia,

    OdpowiedzUsuń

Drukuj