sobota, 23 kwietnia 2016

Długi weekend wyzwolenia


I znów sobota, znów długi weekend, bo u nas w poniedziałek święto państwowe - rocznica wyzwolenia Włoch i zaraz kwiecień przeleci... Mógłby ten czas teraz właśnie zwolnić, bo maj przed nami tak intensywny, że aż boję się myśleć. Niech się teraz choć na moment zatrzyma i pozwoli nacieszyć bzami, fioletami, glicyniami, ciszą, ...
Niby weekend długi zatem radość powinna być niezmierzona, ale ... Pogoda na dwa dni ma się zbiesić, więc o dalekim szwendaniu mowy być nie może, Mario przedemerytalnie odpracowuje ostatni dni, więc z jego szoferską dyspozycyjnością krucho, Mikołaj ma w poniedziałek całodniowy turniej piłkarski, ale też do ostatniej chwili pod znakiem zapytania, bo jak przez dwa dni będzie lało, to niby jak?? A ja? A ja będę dalej pędzlem wywijać, żeby skończyć ostatnie bielenie, dopieszczanie, upiększanie. I w kuchni może znów coś wycuduję, bo ostatnio jak widzicie wena kulinarna opętała mnie na całego. 

Mam tylko jeden plan na te dni i mam nadzieję, że choć to uda mi się zrealizować. W oddalonej o 20 km Modiglianie od dziś, przez dwa dni trwa festa del sangiovese! Taka festa jest mi bardzo potrzebna:) To jest właśnie to, na co mam dziś ochotę! Oby tylko nie lunęło jakoś drastycznie, żeby wytrzymało do wieczora albo żeby choć Modiglianę oszczędziło. W Modiglianie niech się leje co innego, a ja chętnie podegustuję!

Tak jak wyżej wspominałam, w kuchni ostatnio intensywnie, więc kto zmian nie śledził - zapraszam po nowe przepisy!

A jutro?
A jutro na blogowym torcie ustawię cztery świeczki. Cztery lata!! Możecie to sobie wyobrazić??? Ale o tym już jutro. Tak jak obiecałam, będzie czekał na Was urodzinowy konkurs. 
Dobrego weekendu!

FINO ALL'ULTIMO MOMENTO to znaczy DO OSTATNIEJ CHWILI (wym. fino allultimo momento)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj