wtorek, 1 marca 2016

Marcowy początek



Ranek pierwszomarcowy.
Co za odmiana! Po tygodniu obudziliśmy się w błogiej ciszy, bez deszczu - szalonego perkusisty. Może to zasługa wytrwałych, którzy mimo pogodowych przeszkód ogień dla marca wczoraj rozpalili, a może to po prostu sam deszcz się sobą znudził. Niebo zaczyna się stroić w lazur i w różową poświatę wstającego słońca. 
Dobrze, że już marzec...



Zakwitły magnolie, tulipany ustawiły się w rzędzie wzdłuż ogrodzenia, a między nimi wyszły spod ziemi kępy soczystej rukoli. Marketowe półki ugięły się od wielkanocnych łakoci. Czekoladowe "uova di pasqua" i colomby kuszą łakomczuchów. Trzeba będzie pewnie niedługo pomyśleć o świętach... 




Mam wrażenie, że moje zapracowanie sięgnęło zenitu. Otwierają się nowe propozycje, a ja nie nadążam z artykułami i zdjęciami, każda minuta dnia jest szczelnie wypełniona i głowę sobie łamię czy jest możliwe, by dobę w jakiś sposób rozciągnąć. 
Oczywiście zmęczenie i zapracowanie niosą też za sobą ogrom satysfakcji, bo to wszystko przecież moje, przeze mnie własnymi, nieśmiałymi rękami wypracowane. A kto ja jestem?Przecież tylko jakaś tam zwykła "casalinga"... Niektóre wyzwania podejmuję ze strachem, bo wciąż mam tak mało wiary w siebie, ale cieszę się z każdego nowego czytelnika, z nowego turysty, który pyta o radę, z każdej nowej propozycji związanej z tekstami i zdjęciami. Zaproszono mnie do współpracy na pewnym włoskim portalu. Spodobały im się moje zdjęcia, chcą, żebym i dla nich o moim ukochanym Mugello pisała... To dla mnie wyróżnienie i sprawdzian. Mam nadzieję, że podołam, mam nadzieję, że wszystko jakoś mi się uda, a problemy, które znów się nawarstwiły, w końcu się ode mnie odczepią. Potrzeba mi spokojnego oddechu.   


Ja jeszcze w tym roku o wakacjach mogę tylko pomarzyć, ale jeśli Wy już zaczynacie wakacyjne albo majówkowe plany, zapraszam Was tu, do domu Anny Marii: http://domzkamienia.blogspot.it/2015/05/byc-jak-pan-na-toskanskich-wosciach.html

ODDECH to po włosku RESPIRO (wym. respiro)   

8 komentarzy:

  1. Najpierw słodkości, potem wiosenne radości. Same przyjemności :) A ja gratuluję nowych możliwości. Trzymam kciuki za kolejne :) Trzeba tylko kontrolować czas - bo ten niestety z gumy nie jest. Pozdrawiam, M

    OdpowiedzUsuń
  2. O rany, Kasiu, mam nadzieję, że w tym ogromie zajęć nie zaniedbasz Twojego bloga i nas???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma mowy!!! Zaraz zaczne Was zanudzac kwiatkami:)

      Usuń
  3. No i pięknie na horyzoncie wiosna i nowe możliwości ! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cieszę się za Ciebie Kasiu, choć doba nie jest z gumy, ale widzę, że każde dodatkowe zajęcie (ha, a do tego daj Boże, płatne) pozwala Ci rozwijać skrzydła. A do tego lokalne zlecenia integrują Cię dodatkowo ze srodowiskiem :)) Pozdrawiam. Hanka.

    OdpowiedzUsuń
  5. Pierwszy dzień marca. Wszyscy wyglądali już wiosny, a tu śnieg... złośliwa natura.

    OdpowiedzUsuń
  6. Pani Kasiu ,ten asortyment w sklepie bardzo kuszący.Szkoda ,że w moim "spożywczaku"nie ma takich rarytasów. Przypomniałam sobie przedświąteczne paczki od rodziny z dawnych czasów, które jeszcze niestety pamiętam. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Drukuj