piątek, 25 marca 2016

Jedna jaskółka wiosny nie czyni...


... ale już cała chmara chyba tak!
- Ty widziałaś ile masz jaskółek?
- Musiały wrócić teraz, tak byłam zajęta, że nawet tego nie zauważyłam.
- Mówią, że "una rondine non fa primavera", ale tu ... popatrz ile ich!
Siedzimy na tarasie w oślepiającym słońcu. W domu milion spraw do zrobienia, a ja zamiast zająć się czymś pożytecznym, bezczelnie nic nie robię i tylko cieszę się moją prawdziwie wiosenną chwilą. Mrużę oczy i zadzieram główę. Pod dachem uwija się jaskółcza rodzina. Moje jaskółki, miło, że wróciły.  


Czwartek był wyjątkowo piękny. Ciepły, wiosenny i skąpany w słońcu. Znalazłam czas na zdjęcia, na spacer, na grzebanie w ogródku. Chłopcy złapali plecak, wsiedli na rowery i pojechali przed siebie, uradowani pierwszym wolnym dniem.  


W południe zadzwonił dzwonek przy furtce. 
- Mam coś dla ciebie - uśmiechnął się Filippo z kwiaciarni i wyciągnął w moją stronę różowy pęk z bilecikiem. 
- A to co dopiero?
- Miałem przykazane dostarczyć pod ten adres - odpowiedział z pokerową miną. 
Wzięłam kwiaty, podziękowałam i natychmiast złapałam za kopertkę, ciekawa kto też był tak uprzejmy. 


Jak się zaraz okazało, w taki oto sposób dziękowała mi za zdjęcia organizatorka pokazu mody. Może dla niektórych to nic wielkiego, ale ja, choć mam już trochę lat jeszcze nigdy w życiu kwiatów kurierem nie dostałam. Spełniło się jedno z moich maleńkich marzeń. Znów zrobiło się ciepło na sercu. Niezwykłe jak bardzo potrafią uszczęśliwić nawet małe gesty...

DZWONEK to po włosku CAMPANELLO (wym. kampanello)

2 komentarze:

  1. Mały gest a jednak zawsze wywołuje uśmiech. Sliczny bukiet - zasłużyłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak! Z pewnością zasłużyłaś na bukiet kwiatów! :) Wiosna, jaskółki ... Czytając wpis aż cieplutko się robi. Pozdrawiam M.

    OdpowiedzUsuń

Drukuj