środa, 23 września 2015

Kasztanowce i bajki o zaklętych duszach


Potrzeba mi było spaceru, bo ostatnio jestem jak ten króliczek z reklamy, co to używa nie tych baterii. Oczywiście to była tylko namiastka, tego co chciałam. Przecież co to za relaks, kiedy trzeba patrzeć na zegarek, bo szkoła, bo lekcje, bo to i tamto, co na czas być muszą ... Ja bym chciała tak cały dzień, zacząć rankiem spowitym w pajęczyny zroszone, z południem przy stole z pnia zwalonego, na którym ląduje to, co przyniosłam w plecaku, z przedwieczorem zatopionym w łagodnym swietle, ze zmęczonymi nogami, z wyciszoną głową ... Tak bardzo bym chciała...  

Gaje kasztanowe u schyłku września... Prawdziwe cudo - z dywanami fioletowych kwiatów, z jeżykami już prawie dojrzałymi, z widokami jak na górskich wyprawach. Nie raz pisałam, że w kasztanowcach jest coś niezwykłego, zdają się być żywe, jakby miały duszę, a wczoraj odkryliśmy, że niektóre mają nawet swoją twarz. Wystarczy tylko szeroko otworzyć oczy...


- Popatrzcie tu jest jakaś maska! 
- To nie maska, to jego twarz.
- Ktoś, kto ma twarz musi mieć też własną historię.
- Dalej! Uruchomcie fantazje, kto wymyśli bajkę?
- Pewnego razu - zaczął Mario - mały chłopiec przyszedł do gaju nazbierać kasztanów. Nagle nadciągnęły czarne chmury, rozpętała się burza i chłopca poraził piorun.
Patrzymy na Mario z powątpiewaniem.
- Czyżby zbyt okrutna? 
- Raczej tak.
- Dawno temu w tym gaju żył sobie mały gnomek - to był pomysł Tomka. - Strzegł on lasu jak najlepszy strażnik. Tak bardzo ukochał te kasztany, że kiedy umarł, jego duch skrył się w jednym z kasztanowców. Zastygła w korze twarz, to pamiątka po gnomku, którego duch mieszka w tym drzewie. 

Apeniny wrześniowe

Gnomki, cyklameny, kasztany, mchy, szczyty gór - bajkowe cuda jesiennych Apeninów.

TWARZ to po włosku FACCIA (wym. faćcia) lub VISO (wym. wizo)

7 komentarzy:

  1. Też ładnie... i mimo, że przyroda zaczyna nabierać innych kolorów to nadal jest soczysta, nadal jest niezwykła. A wraz z brakiem słońca chyba nastraja okolicę zadumą...

    OdpowiedzUsuń
  2. Kolejny zaczarowany poranek z Tobą Kasiu,cóż za lekkość pióra we wzruszającym opisie Twoich codziennych pragnień i marzeń ...znów się nie zawiodłam odwiedzając DOM Z KAMIENIA !!!

    Pozdrawiam z Wodzisławia Śl.-lucyna S.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzień dobry Lucynko, a czy Ty nie miałaś wkrótce zawitać do Toskanii? Tak mi się coś telepie po głowie po 20 września:)

      Usuń
    2. Kasiu ja byłam w Montecatini Terme ,wróciłam parę dni temu do Polski.Czas miałam tak wypełniony iż nie dałam rady dotrzec na spotkanie z Tobą we Florencji.Może następnym razem ! Jak miło ,że pamiętałaś !!!

      lucyna S.

      Usuń
  3. Czuję, że jesienne klimaty w Toskanii mnie zauroczą. Maska świetna :-). Trzeba mieć oczy i duszę otwartą, żeby dostrzec takie rzeczy. Wolne życie temu zdecydowanie sprzyja. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak patrzę na Tomka i Mikołaja i dochodzę do wniosku, ze są jeszcze dzieci, które mogą się obejść bez komputera, telefonu komórkowego i gier. Wystarczy kijek, kamyk, mnóstwo wyobraźni i zabawa przednia. Pozdrawiam
    Nicko

    OdpowiedzUsuń

Drukuj