środa, 19 sierpnia 2015

Co by było gdyby ...


We wtorek przy śniadaniu Tomek spisuje listę zakupów: mały słoiczek kaparów, chleb, kawałek surowej kiełbasy, serek do smarowania, tagliolini, pół kilo drobiowych wątróbek. Muszą sami jechać na rowerach do Marradi, ja przez najbliższe kilka godzin nie mogę ruszyć się od komputera. 
- Uważajcie na drodze! - pokrzykuję - nie zapomnijcie pieniędzy! I worki weźcie! 
Między jedną lekcją, a drugą odchodzę na chwilę od gramatyki włoskiej i znajduję na stole ... listę zakupów!
- O masz! - myślę sobie - ciekawe co teraz kupią?? O chlebie będą pamiętać na pewno, o kiełbasie raczej też, ale ciekawe co będzie z kaparami,  że o wątróbkach nie wspomnę!



Wracają przed obiadem, a ja stoję w drzwiach z założonymi rękami i już mam na końcu języka kazanie o roztargnieniu. 
- Nie martw się mamusiu! - woła Tomek już od bramy - wiem, że nie wzięliśmy kartki, ale o wszystkim pamiętaliśmy! - i tylko cicho, pod nosem dodaje już bardziej do siebie - mam nadzieję...
Ściągają worki z pleców: są tagliolini i serek i chleb i nawet mały słoiczek kaparów..
- A fegatini?
- Kupiliśmy!
- Pół kilo? 
- No tak!
- Zuchy! Byłam pewna, że połowy rzeczy zapomnicie! Za mało ze mnie wiary! 

Szukałam wczoraj zdjęć do artykułu, nad którym pracuję i przepadłam we wspomnieniach. Schyłek lata 2013 roku... 


To niby tylko dwa lata. Ale ja powiedziałabym raczej AŻ dwa lata! Dwa lata, które wiele zmieniły, zwłaszcza w życiu chłopców. Dociera to do mnie po raz kolejny, kiedy przeglądam te stare zdjęcia. Mali, niepewni, rzuceni na włoską prowincję, nagle dorośli, usamodzielnili się, wrośli w tutejszy krajobraz. 


Są szczęśliwi, lubią to swoje toskańskie życie. Docenili wolny rytm, swobodę i wszystko to, czym sama każdego dnia się upajam. A ja patrząc dziś na zatrzymane chwile z tamtego okresu, kiedy to wszystko zaczynało dziać się naprawdę, po raz kolejny zastanawiam się - gdzie byśmy teraz byli, gdyby wtedy zabrakło mi odwagi ... 

FEGATINI to znaczy WĄTRÓBKI (wym. fegatini)

12 komentarzy:

  1. Wspomnienia... do tych cudownych zawsze chętnie się wraca...

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajni są twoi chłopcy :-), włoski klimat im służy,a do wspomnień zawsze się chętnie wraca, w takim wieku dwa lata, to aż dwa lata i jakby cała galaktyka.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzieci mają dobrą pamięć... oj tak dwa lata wielka różnica pozytywna oczywiście :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Witam, właśnie skończyłem :-) Przeczytałem cały blog od deski do deski i teraz z niecierpliwością czekam na kolejne wpisy. Zacząłem czytać kilka tygodni temu, po powrocie ze slonecznej Italii. Sam nie wiem jak tu trafiłem, ale wpadłem po uszy i nie mogłem się oderwać. Słówka zanotowałem i razem z małżonką uczymy się. Muszę przyznać, że zainspirowała nas Pani do szukania szczęścia na południe stąd. Wprawdzie zakochaliśmy się z żoną w Italii, ale teraz myślimy na poważnie o przeprowadzce. Być może za 2 lub 3 lata będziemy dalekimi sąsiadami ;-) My kierujemy nasze westchnienia do piemontu. Pozdrawiam jak nie wiem co i dziękuję za pokazanie drogi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "wpadłem po uszy" to dobre określenie po pobycie w Italii, po przeczytaniu wpisów... Cała prawda! i nawet nie wiadomo kiedy zaczęło wciągać jak magiczne bagno :)

      Usuń
    2. Niezwykle mi miło czytać takie słowa, wzruszam się wciąż. Witam serdecznie w Kamiennym Domu...

      Usuń
  5. Kasiu, nawet nie zdajesz sobie sprawy ile słońca i radości wnosisz w nasze życie. Czasami jeszcze wśród tej radości wyczuwam nutkę lęku, lecz zdarza się to coraz rzadziej i wkrótce nie będzie po nim śladu. A ja jak zwykle z kawką u Ciebie, bo tu mi straszliwie dobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po trudnych i bardzo trudnych momentach ta nutka strachu gdzieś w środku brzęczy, ale tu łatwiej ją wyciszyć. Pozdrawiam Cię serdecznie Anstahe i dziękuję za każde ciepłe słowo.

      Usuń
    2. Tak bardzo trzymam za Ciebie kciuki, bo kiedy Ty wszystko dźwigniesz, dźwignie cała rodzina.. Teraz już jestem pewna, ze dasz radę.

      Usuń
  6. Dziekujemy za wspolnie spedzony czas. I moge teraz potwierdzić, że dama nawet boso i w deszczu wyglada dostojnie.
    Nicko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To my dziękujemy:)) A co do dostojności ... hmm pominę milczeniem, wolałabym na to z boku nie patrzeć!

      Usuń
  7. Bardzo dziękuję, obawiam się, że wprowadziłem się do kamiennego domu na dobre :-) i łatwo nie będzie się mnie pozbyć ;-)

    OdpowiedzUsuń

Drukuj