poniedziałek, 27 lipca 2015

Toskańska nożownia


- To gdzie jedziemy?
- hmmm... nie wiem...
- To chodźmy do baru na kawę, na lody, może się w tym czasie jakiś pomysł urodzi,
- Chodźmy.


Siedzimy na ławeczce emerytów na placu, chłopcy dojadają lody, a pomysłu jak nie było, tak nie ma.
Wsiadamy w końcu do samochodu i Mario rusza w kieunku Faenzy.
- To gdzie jedziemy?
- Nie wiem.
- Może San Martino?
- Monteromano?
- Eee.
....


- A Sambuca?
- Sambuca jest dobra na wszystko, tylko to w przeciwnym kierunku.
- ....
.....

- Wciąż jedziemy w przeciwnym kierunku.
- Zawracam?
- Jeśli Sambuca to raczej tak.
- Gdzie jedziemy? - pytają chłopcy.
- Na Sambucę. Tam gdzie ostatnio rzucaliście kamienie w przepaść.
- O fajnie!
....


- Byłaś kiedyś w Scarperii?
- Nie, nigdy.
- To co? Scarperia?
- Chłopcy jednak Scarperia.
....

- Z noży słynie.
- Co?
- No Scarperia.


Tak nas słucham i myślę sobie, że znów prowadzimy dialog godny "Rejsu". Ale jakby nie było, cieszę się jak wariat. Choć uwielbiam i Monteromano i Sambucę, to jednak nowe miejsce jest zawsze ciekawsze! A na Scarperię czaiłam się już wiele razy. To kolejne mugellańskie miasteczko, leżące na łagodnych pagórkach pomiędzy Firenzuolą, a Borgo San Lorenzo. Jej fortezę podziwiałam na zdjęciach setki razy, teraz czas na konfrontację z rzecywistością.
Oto ona! Piękne niedzielne popołudnie. Swojsko, słonecznie, w leniwym rytmie...


Mario miał rację, noże są w Scarperii na każdym kroku, każdy producent - rzemieślnik ma swoją legendę, każdy sklep swoje tradycje i długą historię! Widać, że z produkcji noży miasteczko było sławne już w dawnych czasach!



A sama Scarperia... Pierwotnie od znajdującej się tu fortyfikacji nazwana Castello di San Barnaba. Położona wśród łagodnych pagórków Mugello, gdzie ślady osadzania się ludzi sięgają czasów rzymskich i etruskich. Miasteczko ze starymi kościołami, których wiek liczony jest w setkach, z Palazzo dei Vicari z XIV wieku, z małymi barami, enotecami, z Villą il Torrino, powstałą na jednym z rogów miejskich murów, z magicznym typowo włoskim ogrodem i wiekowymi drzewami. To wszystko sprawia, że warto tu wstąpić. Idealne miesjce na jednodniową wycieczkę, wolne od tłumów i turystycznej tandety. Stąd też można ruszyć dalej w stronę wyższego Mugello, do Firenzuoli, do Palazzuolo, do Marradi ...  


COLTELLO to oczywiście znaczy NÓŻ (wym. koltello)

6 komentarzy:

  1. Chociaż duże czy średnie miasto nie powoduje we mnie wybuchów euforii to jednak jestem miastowy... przynajmniej tak mi się wydaje. Ale będąc w Toskanii na wakacjach w zeszłym roku poszukiwałem (poszukiwaliśmy) takich właśnie miejsc. Urokliwych, małych i oddalonych jak Scarperia od "dużej" cywilizacji lub w ogóle oddalonych od cywilizacji. Bo w miejscach "nie-turystycznych" jest najwięcej Italii w Italii. Poważne plany na wakacje w Toskanii w następnym roku zaczynają się jeszcze bardziej kotłować po każdym Twoim wpisie. Już czuję ten klimat, te zapachy. Już widzę te miejsca. Przestępując z nogi na nogę już nie mogę się doczekać!

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdjęcie wspinaczkowe w klapkach bije inne na głowę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda:)) Grunt to dobry strój:)

      Usuń
  3. A jest jakieś miasto w pobliżu, które słynie z robienia widelcy? :):):) Serdecznie pozdrawiam jak zawsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obiecuję się dowiedzieć, również w kwestii łyżek. Natomiast jeśli chodzi o talerze zapraszam do Faenzy:) Też blisko Marradi:)

      Usuń
  4. Nie znam nikogo komu nie podobaly by sie takie miasteczka a takie tematyczne sa najlepsze. Jesli chodzi o pytania o widelce to Brescia i prowincja slyna z wyrobu sztuccy ale to juz inny region:)

    OdpowiedzUsuń

Drukuj