środa, 1 lipca 2015

Ścieżki apenińskie


 - Ruszymy się gdzieś?
- Można byłoby zobaczyć czy jakieś grzyby się już pokazują. Pokręcić się po jakimś castagneto.
- Czyli gdzie?
- Gamberaldi albo S.Adriano.
- Gamberaldi! Chłopcy zakładamy pełne buty.
- Ale to taki spacer, nie nastawiajmy się na grzyby! 

Nikt się na grzyby nie nastawiał, a już na pewno nie ja! Mi do pełni szczęścia wystarczy górska ścieżka, mugellańskie krajobrazy, kwiaty osaczone przez pszczoły, trzmiele i motyle i cykady rozszalałe w ginestre. 




A poza tym nawet dobrze znany szlak, może być pełen niespodzianek. Zawsze można pójść dalej niż poprzednim razem i za kolejnym zakrętem znowu stracić głowę z zachwytu. Tutaj spacer nigdy nie jest byle jaki, nigdy nie jest banalny i nudny. Można znaleźć ślady wilka i innych leśnych bytów, stać na odkrytym przesmyku i z dłonią przysłaniającą oczy wypatrywać kamienne domostwa w zielonej nieskończoności. 
Po bokach ścieżki dzikie lilie, kłęby paproci i ostatnie poziomki, dojrzałe i cieżkie od słodyczy. 
Dzieci widzą jeszcze więcej, bo ich fantazja gna bez opamiętania zachwycają się śladami gnomów i mostem do Terabiti, wybierają z pobocza kije, proste i zagięte, taszczą je za sobą, pokrzykują, a w przerwach w zabawie wołają - Mamusiu co to za grzyb?!




Okazało się, że i grzyby były! Oczywiście nie żeby od razu kosz cały, garstka zaledwie. Ale to co było, wzięliśmy za dobrą wróżbę na kolejne dni. Podłoże wilgotne, obudzone, obiecuje prawdziwe zbiory. Oby, oby!
Póki co nasze grzybowe nowalijki zjedliśmy zaraz na kolację, smażone na masełku, że palce lizać, zaostrzone nieco smakiem gorgonzoli, w towarzystwie czerownego wina i toskańskiego chleba ...



Czasem słyszę od znajomych, że jestem da bosco e da riviera, ale sama tak naprawdę o niebo wolę, te moje ścieżki ukryte w lasach, szpalery kwiatów zamiast kuszącyh witryn, wolę granie cykad, niż brzęczenie skuterów, kamyki uskakujące spod stóp, zamiast wygodnych chodników. Nikt tu na mnie nie patrzy, nikt mnie nie ocenia. Mogę przemykać się cicho, niezauważona, tak jak ten wilk i jeżozwierz, które przeszły przede mną. Mój mały apeniński świat, z którym już nic nie może się równać...



OCENIAĆ to po włosku GIUDICARE (wym. dżiudikare)

3 komentarze:

  1. Co tu pisac,poprostu cudnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No fakt... zresztą jak zwykle u Kasi :)

      Usuń
  2. ach tylko pozazdrościć pięknych krajobrazów...

    OdpowiedzUsuń

Drukuj