poniedziałek, 1 czerwca 2015

Dzieci z "piazza"


Ze wspomnień puglieskich 

Kiedy byłam mała tak wyobrażałam sobie Włochy: jakiś plac południowego miasteczka a na tym placu czarniawi chłopcy grają w piłkę, i kiedy panowie wybierali sery, ja zamarłam z aparatem w ręku, bo oto mój dziecięcy sen jawił mi się jako żywy przed oczami. Stałam jak zaczarowana i udając, że fotografuję kościół w głębi, przez mój obiektyw obserwowałam chłopców ganiających za piłką, scena godna Tornatore.



Marradi, 30 maja 2015
Między jednym, a drugim uczestnikiem biegu Passatore odwracam się w kierunku placu. W głębi chłopcy grają w piłkę, zupełnie tak jak wtedy w Puglii, Przypomina mi się dokładnie tamta scena. Tak jak w moich snach, jak w starych włoskich filmach. Wśród tych chłopców Mikołaj. Patrzę na niego i myślę sobie, że on już bardziej stąd, on też stał się częścią tego mojego włoskiego obrazka, który od dawna noszę w głowie. Biega po placu za piłką, śmieje się i pokrzykuje z wyraźnym akcentem. Plac należy do dzieci, tutaj zawsze do nich należał. Słucham zawsze zauroczona opowieści starszych pokoleń, o ich szaleństwach, psotach, o zabawach mniej lub bardziej rozsądnych. Słucham i nasycić się nie mogę.  


Tak powinno wyglądać dzieciństwo, należy im się odrobina wolności, niech mają swój świat i swoje sekrety, do których nam dostęp powinien być zakazany. Cieszę się, że i moje dzieci stały się częścią włoskiego obrazka...


RAGAZZI to znaczy CHŁOPCY (wym. ragacci)

3 komentarze:

  1. dokładnie idealne dzieciństwo spędzanie czasu na dworku z grupą przyjaciół ja pamiętam granie w gumę kozła itd. to było dzieciństwo a teraz mamy pilnują dzieci na podwórko nie można wychodzić bo strach dziecko wypuścić itd i ta kontrol gdzie po co na co i dlaczego gdzie jestes za ile będziesz... koszmar

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja widziałem jeszcze inaczej Włochy: mnóstwo napływowych ludzi, którzy zaburzają te tradycję i kulturę Włochów: mnóstwo Turków, ludzi z Afryki....

    OdpowiedzUsuń
  3. Przepiękne. A jakie pewno uczucie, gdy marzenie staje się jawą. Chciałbym coś takiego przeżyć chociaż raz.

    OdpowiedzUsuń

Drukuj