środa, 27 maja 2015

W stronę Marradi


Kiedy po naszych niedzielnych atrakcjach w Brisighelli wracaliśmy do domu, znów nadziwić nie mogłam się światem. Wciąż, jak kiedyś wzruszam się, kiedy samochód mknie wśród zielonych wzgórz pogranicza Romagnii i Toskanii. Im bliżej granicy tym bardziej dolina się ścieśnia. Robi się znów tak ciepło na sercu, przytulnie i bezpiecznie. Kiedyś czekałam na ten moment z utęsknieniem. Ostatnie dni maja, początek czerwca to było jedno wielkie odliczanie. Odliczanie do momentu, kiedy miniemy Faenzę, otworzymy okna i będziemy wdychać znajomy zapach i cieszyć oczy ukochanym widokiem. 


Teraz nie muszę czekać rok, teraz wystarczy pojechać do Faenzy na zakupy albo do Brisighelli na spacer, by potem znów móc wrócić najmilszą drogą na świecie i choć jak wszystko inne tu, powinna mi już spowszednieć, to wciąć jednak nie potrafię przejechać nią obojętnie. Śledzę wzrokiem kolorowe, zużyte przez czas fasady domów, ciasno skupione przy drodze, tak że miejscami ruch jest wahadłowy. Uśmiecham się do tabliczki Firenze, do szpalerów lip i castello w oddali. 


Cieszę się widokiem pól, które powoli z zieleni przechodzą w nieśmiałe jeszcze złoto nakrapiane czerwonymi makami, słońcem, które po południu przechodzi na drugą stronę doliny, starszymi ludźmi na ławeczkach przy drodze, pierwszymi belami pachnącego siana rozrzuconymi na łąkach... Cieszę się każdym metrem i każdą minutą, tym co mija i tym co jeszcze przede mną...  

KIEDY to po włosku QUANDO (wym. kłando)



6 komentarzy:

  1. Tam dom nasz, gdzie serce nasze ... :) Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  2. Oooo jak pięknie napisałaś. Jak dobrze się czyta Twoje celebrowanie miejsca dnia czasu pory roku. Pozdrawiam z chłodnej tym razem płn Pl.

    OdpowiedzUsuń
  3. I znowu balsam na moje serce. Zawsze gdy mnie coś przytłacza wchodzę na Twojego bloga i czytam, czytam, czytam.. Myślami, oczami wyobraźni wędruję razem z Tobą Kasiu po tych wszystkich zakamarkach tak urokliwych miejsc i od razu chciałabym się teleportować. Zazdroszczę Ci, a jednocześnie podziwiam, że tak wrosłaś już w to włoskie życie. Zdjęcia i opisy do nich jak zawsze są super i pozwalają mi zaczerpnąć włoskiego klimatu i choć na chwilę przenieść się do mojej ukochanej Toskanii. Basia.

    OdpowiedzUsuń
  4. opisałam się i gdzieś wszystko znikło, więc jeszcze raz. Zdjęcia i opisy są tak wspaniałe, że pozwalają mi choć na chwilę przenieść się w tamte strony. Tak obrazowo wszystko opisujesz, że czuję się jakbym tam była, oddychała toskańskim powietrzem, a te małe miasteczka są poprostu cudowne. Twój blog to balsam dla mojej duszy. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Basiu:)) Coś mi się dzieje z komentarzami publikowanymi z telefonu, przepraszam moja wina. Kiedy jestem poza domem sprawdzam pocztę z komórki i tak moderuję komentarze, jednak czasem okazuje się, że się nie publikują więc potem nadrabiam z komputera, stąd te opóżnienia. Dziękuję raz jeszcze i pozdrawiam z upalnej Toskanii!!

      Usuń
  5. Włochy mają swoją ciekawą architekturę. Ich budynki są kolorowe, ale i nie współczesne. Wejście do mieszkań prosto z ulicy też ma swój urok. Można przyrosnąć do takiego otoczenia, kiedy się je zobaczy na żywo :)

    OdpowiedzUsuń

Drukuj