wtorek, 3 marca 2015

Konkurs poetycki



O wiele łatwiej znosić jest swoje porażki niż pomagać je znieść własnym dzieciom. Tym trudniejsze to zadanie jeśli dziecko, wyposażone zostało bogato we wrażliwość i pełne jest amibicji. 
Z okazji 83 rocznicy śmierci Dino Campana zorganizowano konkurs malarsko poetycki, tym razem zaadresowany do dzieci szkolnych. O poecie pisałam już wielokrotnie i na pewno nie raz napiszę, bo to fascynująca postać, artysta, który wyprzedził swoją epokę i przez ludzi swojej epoki został wyklęty. Nikt wcześniej i nikt potem piękniej o Marradi, o Mugello nie pisał, jak właśnie Dino i gdybym w słowa mogła ubrać myśli, które po głowie mi się turlają, byłyby to słowa marradyjskiego poety. 


To co zasługuje na uwagę, o czym z resztą nie raz pisałam, to pielęgnowanie pamięci o nim w sposób bardzo naturalny, a nie sztywno akademicki. Dzieci zaznajamiane są z jego trudną skądinąd twórczością już od najmłodszych lat i widać, że czerpią z tego ogromną przyjemność. 

W tym roku motywem przewodnim konkursu była "podróż z Dino Campana". Młodsze dzieci miały wyrazić się w malarstwie, starsze natomiast napisać poezję. Napisał więc Tomek poemat, długi na całą stronę, o podróży do Montany. Dumny był z niego bardzo i słusznie, bo raz, że poezja, a dwa, że jednak nie w języku ojczystym, więc trudność tym większa. Kiedy wychodził wczoraj do szkoły, skąd mieli udać się na ogłoszenie wyników i rozdanie nagród, przejęty był bardzo. 
- Martwisz się konkursem?
- Mmm ... Nie wiem.
- Myślę, że to jest tak: w jednej chwili, wydaje ci się, że to co napisałeś było super i wyobrażasz sobie siebie oklaskiwanego przez publikę, a zaraz potem myślisz - ee przecież inni byli o niebo lepsi.
- Skąd wiesz?
- Po prostu wiem. Mam trochę więcej lat niż ty. Pamiętaj - co by nie było - dla mnie już jesteś wygrany! Ja w życiu bym tego nie napisała, a niektórzy uważają, że umiem pisać. 
- Napisałabyś mamusiu!


O 10.00 w Centro Studi di Dino Campana wręczone zostały nagrody. Niestety Tomka poezja nie została wyróżniona i serce mi pękało, kiedy widziałam jego smutną twarz, bo sama doskonale wiem, jak bolą porażki. Zaszklone oczy i zrezygnowane ramiona.
Na szczęście jest nie tylko wrażliwym, ale też bardzo mądrym chcłopcem i nim poszedł spać, porozmawialiśmy jeszcze chwilę. 
- Smutno ci jeszcze?
- Nie, już nie. 
- To dobrze! Czasem na sukces potrzeba lat, im dłużej na niego pracujesz tym większa potem satysfakcja. Popatrz - ja jeszcze żadnego w życiu nie wygrałam, ale dalej będę robić swoje. A tak z drugiej strony - powiedz, czy nie było ci miło, że wygrała twoja przyjaciółka?
- No właśnie mamusiu! Ja się bardzo ucieszyłem, że wygrała Martina.
- I to najważniejsze! Widzisz, wielką sztuką jest szczera radość z sukcesów innych. Jeśli potrafisz, świętować wygraną innych bez cienia zawiści, to też należy ci się medal. Niewielu to potrafi. Twój wiersz był piękny, ale poezje innych też były niezwykłe. Znów potwierdza się moja teoria o niecodzinnych talentach w Marradi. Jeśli dzieci piątej klasy tak piszą to czapki z głów moi Państwo!


Nawet jeśli mój syn wśród laureatów się nie znalazł, muszę przyznać, że była to bardzo miła uroczystość. Wśród pięknych słów, obrazów i przy dźwiękach muzyki. Nauczyciel Mikołaja zagrał i zaśpiewał kilka utworów Dino i przypomniałam sobie, jak bardzo zawsze lubiłam poezję śpiewaną. Rozmiękło mi serce...

Gratuluję z serca wszystkim zwycięzcom!  


VINCITORI to znaczy ZWYCIĘŻCY (wym. wincitori)

9 komentarzy:

  1. Dla Tomka

    Porażka nie oznacza, że przegrałem
    tylko że jeszcze nie osiągnąłem sukcesu.
    Porażka nie oznacza, że nic nie zyskałem,
    tylko że się czegoś nauczyłem.
    Porażka nie oznacza, że jestem głupcem,
    tylko że mam dość wiary aby próbować.
    Porażka nie oznacza, że mam się wstydzić,
    tylko że ośmieliłem się próbować.
    Porażka nie oznacza, że mam rezygnować,
    tylko że muszę postępować w inny sposób.
    Porażka nie oznacza, że jestem gorszy,
    tylko że nie jestem doskonały.
    Porażka nie oznacza, że straciłem czas,
    tylko że mogę zacząć od nowa.
    Porażka nie oznacza, że powinienem się poddać,
    tylko że muszę bardziej się starać.
    Porażka nie oznacza, że nigdy mi się nie uda,
    tylko że muszę mieć więcej cierpliwości.

    John. C. Maxwell, Postawa zwycięzcy

    Tomaszu jeszcze nie jeden wiersz i niejedno wyzwanie przed Tobą - ze wszystkim sobie poradzisz :)
    Pozdrawiam Nicko

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudownie to opisałaś. I swoje podejście i rozmowę z synem.

    Nie cierpię konkursów i wszelkiej rywalizacji. Bardzo trudno mi sie przeważnie zgodzić z oceną innych. A szczególnie jesli chodzi o tak niemierzalne konkurencje. Można oceniac rozwiązanie matematycznego zadania ale wiersze? I to jeszcze dzieci? Najważniejsze żeby przekuć porażkę w motywację. Życzę Tomkowi by go to nie zniechęcało. To wbrew pozorom nie jest łatwe. Moja córka radzi sobie w takich sytuacjach znakomicie ale ja długo lizałam rany po potknięciach zanim nauczyłam się, że świat nie odpowiada proporcjonalnie do wysiłku. Im więcej serca i trudu wkładałam w przedsięwzięcie tym bardziej nie było to docenione. Nie znaczy to, że trzeba się starać mniej ale nauczyć samemu rozliczać, doceniać i odczuwać satysfakcję. A nagroda z otoczenia jeśli sie trafia jest już tylko dodatkiem.

    Magda

    P.S. Czy te fartuszki granatowe z białym kołnierzykiem to stroje szkolne? No jak w mojej szkole ćwierć wieku temu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mądrość Twoja i mądrość Tomka - mistrzostwo :) Krótko: Jestem pod wrażeniem. A przy okazji też przyłączę się do pytania.... to są szkolne fartuszki? Nikt nie protestuje? :)

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja bym chetnie przeczytala te poezje po wlosku: Dlaczego nie przepiszesz jej na blogu? Pozdrowienia znad Stretto.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo Wam dziękuję i miłe słowa przekażę Tomkowi na pewno. A fartuszki - caly urok włoskich szkól:) Media już bez fartuszków:)) Chłopcy przyjęli to na spokojnie i nikt się jakoś nie buntuję:) Wyglądają trochę jak my w peerelu:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pomysł niezwykły, chęć udziału, starania i praca w tym kierunku Tomek, jesteś WIELKI!!
    Kasiu Mamusiu ładuj akumulator Synkowi!
    Najważniejsze to, że dał radę i chciał i wziął udział.
    Pozdrawiam Asia op.
    P.S Nicko to co zacytowałeś jest piękne. Nie znałam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Pani Kasiu drogi Tomku. Tato naszego wielkiego skoczka Kamila Stocha powiedział mu kiedyś. " trzeba 100 razy przegrać ,żeby raz wygrać", a ja mówie rozczarowania kształtują harakter ... Forza !!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo się cieszę, że trafiłam na Twój blog. Sama jeszcze nie mam dzieci, ale mam nadzieję, że będę potrafiła być dla nich taką właśnie mądrą matką. Przy okazji gratuluję również spełnienia marzenia i zamieszkania w "swoim miejscu na ziemi". Mnie się to również udało i tak jak Ty cieszę się każdym dniem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i witam Cię w Kamiennym Domu:)

      Usuń

Drukuj