czwartek, 8 stycznia 2015

Styczniowe oswajanie Toskanii


Za kilka dni opowiem Wam o chaosie jaki chwilowo ogarnął nas i nasz dom. Nie wiem jak w tym wszystkim znajduję czas na pisanie, ale jak widać przyzwyczajenie jest drugą naturą człowieka. Pisanie jest mi tak bardzo potrzebne, że choćby kilka minut każdego dnia muszę znaleźć, by myśli poukładać i wspomnienia zachować, to niemal jak codzienna toaleta, kosmetyka myśli. 


I dziś jeszcze jedna migawka z sobotniej wycieczki. Będąc w domu Giotto, nie mogliśmy pominąć Vicchio - głównego miasteczka, oddalonego o kilka kilometrów od Vespignano. 
Cały urok takich przystanków, to brak jakichkolwiek oczekiwań. Wiadomo, że to nie Florencja czy Siena, więc nikt nie spodziewa się fajerwerków. Będzie co będzie. A ponieważ to Italia, zatem każde małe miasteczko, nawet to zupełnie nieznane, zazwyczaj jest perełką.  Nie biega się z przewodnikiem od zabytku do zabytku, pomijając fakt, że takie miasteczka, raczej w przewodnikach nie są ujęte. Zwykle też przed wyprawą nie faszeruję sobie głowy suchymi informacjami, a dopiero będąc na miejscu bawię się w "odkrywcę". 


Tak właśnie było i tym razem. Pogoda sprzyjała, jak już wiecie, wolnemu szwendaniu się bez celu. Przeszliśmy więc Vicchio wszerz i wzdłuż, odkrywając obrazy na murach domów w najmniejszych nawet zaułkach. Nacieszyliśmy się ciszą, bo urok takich miejsc to przede wszystkim właśnie cisza. Cisza i naturalny koloryt. Tam stary fiacik, tu piekarz z kwiaciarzem dyskutują o utargu dziennym. Gdzie indziej opuszczają żaluzję sklepu, by iść do domu na obiad. Tylko mieszkańcy, żadnych turystów. I ci pewnie nie często się tu pojawiają, sądząc po zainteresowaniu jakie wzbudzaliśmy, my i nasz aparat.   


Zawsze najbardziej będę się zachwycać takimi właśnie miejscami. Gdzie nie ma nadęcia, turystycznej pompy, gdzie słońce ślizga się po murach i odbija od brukowanych uliczek, gdzie przechodzień zapyta czy w czymś pomóc, gdzie odprowadzi mnie miłe spojrzenie sprzedawcy... 
ZAUŁEK to po włosku VICOLO (wym. wikolo)


3 komentarze:

  1. Dziękuję za piękna ujęcia i ładne murale. Nabieram właśnie ochotę odwiedzić taka miejsca w Italii.

    Serdecznie pozdrawiam M.

    OdpowiedzUsuń

Drukuj