piątek, 9 stycznia 2015

O chaosie jaki nas ogarnął i wielkie dziękuję


 Od wtorku w naszym domostwie panuje tak niewyobrażalny chaos, że trudno to sobie wyobrazić. Przyjechały z Warszawy już wszystkie nasze rzeczy i tu nim zacznę pokazywać i opowiadać co i jak, na początek moje wielkie DZIĘKUJĘ dla kilku osób. Pozwolę sobie wymienić z imienia: Oli, Julicie, Jurkowi, Michałowi, Kubie za spakowanie nas z dbałością o każdą szklaneczkę, o każdy najmniejszy duperelek. Mogę sobie tylko wyobrazić ile to było pracy, noszenia, owijania, układania, zaklejania, itd... Poza tym w ten sposób oszczędzili mi zanurzenia się w sentymentach i smutnych nastrojach. Nic miłego pakować życie w kartony, jak dobrze, kiedy ktoś nas w tym wyręcza. DZIĘKUJĘ też Adamowi, że nasze rzeczy bezpiecznie przywiózł pod samą biforkową bramę i pomógł rozładować.
Dla Was wszystkich DZIĘKUJĘ wielkie jak stąd do Warszawy.


I tak we wtorek po południu, utonęliśmy w workach i kartonach. Ileż to człowiek w życiu nagromadzi. W pewnym momencie nie dało się już wejść do domu, w salonie pod sufit, w korytarzu, u dzieci, w każdym pokoju wory i przed domem też wory i pudła. Co było w większości paczek? Książki! Dopiero teraz uświadomiłam sobie, że z tym wszystkim mogłabym otworzyć bibliotekę!! Mam już przy  mnie mojego kochanego Reymonta i Ligocką i Dąbrowską i cały zastęp innych znakomitości.



Teraz staram się zmniejszać z dnia na dzień ilość paczek. Przy otwieraniu każdej kolejnej znajduję takie rzeczy, że nie raz łzy ocierałam. Wypadają tajemnicze koperty, karteczki, pocztówki, stare monety, zdjęcia, nastoletnie wywody miłosne. Najmilsze znaleziska z wczoraj to Tomka list do świętego  Mikołaja, napisany po świętach, z podziękowaniem za prezenty i z zaproszeniem na obiad. Ponadto banknot jednodolarowy, który wieki temu przyjaciel podarował nam na szczęście, kiedy otwieraliśmy własną firmę, pocztówka z Chorwacji od mojego Brata i Bratowej z ich podróży poślubnej, laurka od Tomka, z życzeniami "Byśmy już w tym roku zamieszkali we Włoszech", listy, które pisał Paw do swojej mamy z liceum, moje notatki ze studiów o skamandrytach i z gramatyki opisowej, Mikołaja pierwszy pukiel włosów, moje dziecięce pamiętniki, z wpisami małych i dużych i jeszcze tysiąc innych rzeczy, każda kolejna wiązała się z inną historią, każda następna to były nowe wzruszenia.
A może ktoś wpadnie i nam pomoże?:)
PACCO - to znaczy PACZKA(wym. pakko) 

7 komentarzy:

  1. Dobrze Kasiu, jestem pierwsza na liście:) Przy okazji odwiedzę mamę:)
    ps. Jak miło sobie pomarzyć:) Pozdrawiam
    Muzien

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaraz będę - pomogę książki katalogować :) - jak się szybko uwiniemy to możesz jeszcze na wieczorną imprezę zdążymy :)
    Nicko

    OdpowiedzUsuń
  3. Witaj Kasiu,wiem co przezywasz bo tak samo jak Ty kilka lat temu dojechaly moje rzeczy z Polski /lacznie z meblami/ i radosc byla ogromna i duzo wspomnien,trzeba bylo zrobic duz polek na ksiazki a potem,jak z tym sie wszystkim uporac,ale pomalu doszlismy do ladu i bylismy szczesliwi ,ze mamy cos swojego ,kawalek nas. Z checia wpadne i pomoge.Pozdrawiam milego dnia i powodzenia Alicja

    OdpowiedzUsuń
  4. super lubie takie starocie zakamuflowane... w workach... czas wspomnień superowo...

    OdpowiedzUsuń
  5. Wstawiaj wodę na kawę, już się zbieram!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja to bym najchętniej przy tych książkach pomogła ;). Uwielbiam książki każdego gatunku i jak dorwę jakąś ciekawą to nie można mnie oderwać od czytania :)

    OdpowiedzUsuń
  7. No i proszę:) Zostawili mnie:) Ale nic to dzielna jestem, pokój chłopców zaczyna "wyglądać"! a choinka i wszystkie świąteczne ozdoby zostały już wyeksmitowane.

    OdpowiedzUsuń

Drukuj