środa, 10 grudnia 2014

Kadry pełne miłości.


Zimno dotarło i do nas. To nie jest oczywiście dotkliwe zimno północne, ale jednak i ja w końcu się złamałam i wyciągnęłam czapki z szuflady.
 - Znów się będą dzieci pytać co mamy na głowach - śmiał się Tomek, kiedy wychodzili do szkoły, po czym naciągnął dobrze swoją ulubioną uszankę i zapiął pod brodą. A kiedy wrócił opowiadał:
- Wiesz mamusiu, Filippo jak mnie wczoraj zobaczył, że zakładam czapkę i szalik to się zaczął śmiać i powiedział - Thomas! Ale my nie jesteśmy przecież na Biegunie Północnym! - A jak jeszcze wyciągnąłem z kieszeni rękawiczki, to już mu w ogóle mowę odjęło. 
- A u mnie w klasie - dodał Mikołaj - to tylko ja i Asia mamy czapki. 


Zimowe, pogodne niebo zazwyczaj idzie w parze z niską temperaturą, kiedy natomiast zasnuwa się chmurami, w Marradi robi się zdecydowanie cieplej. Poza tym zapowiadają rychły powiew scirocco, a to oznacza znów temperaturę powyżej 10 stopni! Tak czy inaczej w jaskrawym słońcu Marradi mami kolorami, kamienne fasady, przeplatają się z fioletem, zielenią i żółcią. Do zakochania! 


Kiedy we wtorkowe przedpołudnie wyszłam od piekarza, a do odebrania dzieci ze szkoły było jeszcze ponad pół godziny, postanowiłam wykorzystać ten czas na krótką sesję zdjęciową. Plątanina uliczek, lampy, kołatki na drzwiach, kapliczki na murach, zielone okiennice, świąteczne dekoracje - wciąż wszystko mnie zachwyca. Kiedy idę przez główny plac z aparatem w garści jak modelowy turysta, już niewiele osób się temu dziwi. Teraz już prawie wszyscy wiedzą, że Marradi stało się moją miłością, pasją, inspiracją, lekiem na zło  i pocieszycielem. Są dumni, patrzą na mnie życzliwie i jeszcze czasem pytają - co cię tak tu urzekło? Kto jak kto, ale ty rzeczywiście kochasz to miasteczko... 
Marradi jest dla mnie jak muza dla malarza. Sfotografowałam je tysiące razy, centymetr po centymetrze, detal po detalu, wciąż z tym samym, niegasnącym uwielbieniem.

PERSIANE to znaczy OKIENNICE (wym. persjane)



1 komentarz:

  1. Przepiękne zabudowania - mają w sobie swoją własną duszę :)

    OdpowiedzUsuń

Drukuj