piątek, 3 października 2014

Z każdym dniem silniejsza

Po wczorajszym dniu stwierdzam, że wciąż jestem w formie, na brak sił nie mogę narzekać! To dobry znak! Jeśli przerzucenie i usystematyzowanie ponad dwóch ton drzewa na opał nie pokanało moich mięśni i nie rozsypało kręgosłupa, to znaczy, że jeszcze się nie starzeję, a to już jest nie lada powód do radości. Dziś czeka mnie to samo, kolejne kilkanaście kwintali i muszę przyznać, że taka praca, zmęczenie fizyczne nakręcają mnie pozytywnie, dają skondensowany zastrzyk energii. Przy dużym domu jest ciągle coś do zrobienia, już samo bieganie z góry na dół i znów do góry, jest lepsze niż jogging. Czasem to na mnie spadają zajęcia typowo męskie. Poza tym nie uchylam się przed pracą fizyczną, tym bardziej jeśli może przynieść zarobek. Praca jest dla mnie "środkiem", nie celem samym w sobie.
Ręce pomimo rękawiczek trochę się zniszczyły, ale za to mięśnie napięły się bardziej niż po najtrudniejszych treningach. Czuję się silniejsza i spokojniejsza. 

Czasem sięgam pamięcią wstecz i myślę sobie jaka dawniej byłam wątła, jaka rozsypana w środku, jakie nijakie to życie, mimo, że ktoś kto patrzył z boku mówił - "ta to ma życie królewskie". Kosmetyczka, fryzjer, zakupy, rączki delikatne, paznokcie wypielęgnowane, skóra wymasowana, potraktowana najdroższymi specyfikami. 





Teraz mój najdroższy specyfik to słoik oleju kokosowego "do wszystkiego", zamiast najdroższych zabiegów na ujędrnienie, trochę pracy fizycznej albo górskie wspinaczki. Najważniejsze jest jednak to, że mozolnie dzień po dniu odbudowuje się moja wewnętrzna siła. Jeśli dam radę przeładować 20 kwintali drewna, to dam radę zrobić wszystko, przetrzymam kryzys i smutek, pokonam słabości i góry przeniosę! 

Końcówka
Aura sprzyja pozytywnemu myśleniu. Mijają kolejne ciepłe dni. Wieczorami rozpalamy w kominku, ale bardziej dla klimatu niż z potrzeby ogrzania się. Wiecie co mówią Toskańczycy? Że drzewo rozgrzewa dwa razy. Teraz już rozumiem dlaczego - raz kiedy się je rozładowuje, a dwa kiedy już płonie w kominku.

Na koniec dwa słowa.
I dziękuję za zaproszenie do zabawy, jutro obiecuję na pytania odpowiedzieć: http://obserwatore.eu/o-wloszech/chi-sono-io/ 

Ciepłego piątku Wam życzę! 

SCARICARE - to znaczy ROZŁADOWAĆ (wym. skarikare)

7 komentarzy:

  1. Chciałoby się powiedzieć, Kasiu,chwilo trwaj! Kwintale drewna - to i tak brzmi jak bajka. Tyle radości w tym, o czym piszesz. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. to pierwsze zdjęcie jest przepiękne :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kasiu super cwiczenia.....a olej kokosowy i dla Mnie jest numerem 1 ....Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  4. Kasieńko, cudowny wywiad. Przeczytałam z zapartym tchem. I tego mi było dzisiaj trzeba. Tak samo jak Twojego dzisiejszego wpisu na blogu. Dziękuję kochana.

    Spokojnego dnia i mnóstwo uścisków :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. to się nazywa kwintesencja życia :)
    imbirella

    OdpowiedzUsuń
  6. Kasieńko nie jest ważne czy smarujesz się najdroższymi kremami i olejem kokosowym - ważne jest to aby mieć klasę i wbrew przeciwnością losu iść naprzód. Ty masz tę klasę i tak trzymaj - ja trzymam za Was kciuki i życzę wszystkiego co najlepsze :)
    Nicko Zaffon

    OdpowiedzUsuń

Drukuj