sobota, 9 sierpnia 2014

Zabrakło mi słów!


Mam wrażenie, że się powtarzam, ale trudno. Z ręką na sercu piszę Wam, że naprawdę po raz pierwszy (może drugi czy trzeci;) zabrakło mi słów! Poezji pisać nie umiem, a moje ochy i achy to za mało, by wyrazić mój entuzjazjm, po tym co zobaczyłam wczoraj wieczorem. 
Napiszę więc znów w telegraficznym skrócie. 
Przedostatni wieczór zmagań graticoli d'oro pod tytułem "Saranno famosi", czyli będą sławni. 
Każdy z regionów przygotował swój kilkuminutowy występ w formie musicalu. Inspiracje były najróżniejsze, fantazja niezmierzona, stroje jak z prawdziwego teatru, scenografia również, muzyka, polot, styl, profesjonalizm. Artyzm przez duże "A"! 
Niestety mam tylko zjdęcia. Szkoda, bowiem by oddać w pełni atmosferę, powinnam wszystko nagrać, byście mogli poczuć choć namiastkę tego, co się działo na scenie. Pozostaje Wam muzykę sobie dośpiewać. Nawet radio nadawało z Marradi na żywo. Niezwykły wieczór! 

radio RCB relacja na żywo
Już rozumiem dlaczego trener Mikołaja ma przezwisko Mister:)

I tak się zastanawiam, czy to znów od najlepszej strony pokazała się włoska natura, czy to Marradi jest miastem artystów i ludzi niezwyczajnych? Czy istnieje we włoskim słowniku określenie "byle jak", bo mam wrażenie, że Włosi z mojego otoczenia tego pojęcia nie znają. W głowę zachodzę - kto przygotował takie kostiumy, kto zrobił scenografię, których nie powstydziłyby się najlepsze teatry świata - wierzcie mi nie wyolbrzymiam! Kto przede wszystkim miał pomysł i poświęcił nie wiem jak dużo czasu, by przygotować kilkuminutowy występ. I na koniec aktorzy ... - to zwykli ludzie, znajomi, dzieci znajomych, kelnerka z restauracji, barman z ulubionego baru. Amatorzy... teoretycznie, ale tu to słowo jest wielkim niedomówieniem. Amatorszczyzny nie było nawet krztyny! I co piękne w tym wszystkim - prawdziwa radość z tego co zrobili, scena aż kipiała od emocji tych, którzy na niej występowali. 

Biforco montuje scenografię
Wspomnienie mundialu w Brazylii
Romeo i Julia
Diabeł ubiera się u Prady


I jeszcze dodam na koniec, że przy okazji imprezy, z wywiadu radiowego, dowiedziałam się jak narodziła się Graticola d'Oro. Otóż 38 lat temu piątka znajomych siedziała sobie znudzona przed barem. Dumali, dumali jak tu miasteczko ożywić.  I tak ktoś wpadł na pomysł by urządzić turniej regionów. Tradycja przetrwała już prawie 40 lat. 

  SPETTACOLO - to po włosku SPEKTAKL (wym. spettakolo)

4 komentarze:

  1. Fan-tas-ty-czneeeeee! Jak pięknie można żyć! Ileż dobrej emocji. Trzymaj się pazurami i nie ruszaj stamtąd:)
    I sprawozdawaj ,sprawozdawaj - pozdrawiam emerytka Danuta

    OdpowiedzUsuń
  2. Po takich Twoich wpisach zastanawiam się skąd odwaga i chęć, brak strachu przed kpiną i osądem(obgadywaniem), myślę, że natura ludzka nie różni się tak bardzo, żeby w Polsce się nie dało a w Marradi tak. Trzeba chcieć tworzyć chyba czasową wspólnotę do ćwiczeń, prób, nie bać się osądów. W mojej szkole w czasie imprez, przedstawień, gdzie można żywo reagować dzieciaki milczą i patrzą na siebie, bo po wsi będą gadać. Ciężko w takiej społeczności. Fajnie, że zauważasz takie imprezy, momenty.
    Asia op.

    OdpowiedzUsuń
  3. FANTASTYCZNY WIECZÓR !!! - wieloletnia tradycha fajnej zabawy ! to jest to !!!!
    pozdrawiam i zazdroszczę
    Iwona

    OdpowiedzUsuń
  4. Byłem, widziałem. Niesamowite jest to, że Ci ludzie robią to z pasją, bez żadnego problemu. Urodziłem się w Polsce, w miasteczku gdzie mieszka ok.15.000 osób i wiem doskonale, że czegoś takiego i w takim stylu nie byłoby to zrobione, tutaj mamy 3.000 mieszkańców ... Może to wynika z mentalności czy charakteru, ale tutaj tym ludziom się po prostu chce to robić. I to jest niesamowite:). Totalne zaskoczenie:))

    OdpowiedzUsuń

Drukuj