sobota, 16 sierpnia 2014

Ferragosto wśród skamielin


Raz w życiu popełniliśmy błąd i na Ferragosto wybraliśmy się nad morze. Nigdy więcej - obiecaliśmy sobie. Poza tym jeśli mieszka się w tak bajkowej okolicy jak moja, atrakcji nie trzeba szukać daleko. Chciałam podarować Mamie kolejne piękne wspomnienia i cały ranek rozmyślałam, gdzie tu pojechać. Kiedy od Toskanii zaczęły nadciągać ciemne chmury, obszar nieco mi się zawęził. Jedynie nad Romanią niebo pozostało lazurowe i wtedy przypomniała mi się obietnica złożona chłopcom - o powrocie latem do parku geologicznego na dłuższe posiedzenie. Miejsc piknikowych tam przecież nie brakuje. Spakowałam znów koszyk z łakociami, aparat i ruszyliśmy w stronę Brisighelli. 


Uwielbiam słyszeć zachwyty moich gości, widzieć ich twarze rozpromienione na widok otaczającego nas krajobrazu, jeszcze większa jest przyjemność, kiedy tym gościem jest moja Mama. 
Poza tym okolice parku, Brisighelli, pagórki Romanii - to tereny tak niezwykłe, że i ja sama nieustannie się zachwycam.  



Ku mojej uciesze okazaliśmy się być jednymi z nielicznych gości, pewnie większość mimo wszystko wybrała morze. Rozłożyliśmy się przy jednym z piknikowych stolików, a chłopcy natychmiast ruszyli do pracy. Wyciągnęli narzędzia, które ze sobą przywieźli i zaczęli zabawę w archeologów, wykrzykując entuzjastycznie ochy i achy nad każdym wygrzebanym kamyczkiem. 


Ja tymczasem rozłożyłam na stole żółty obrus
- Mamo pamiętasz? 
- Mój prezent ślubny od ciotki Zosi. 
- O, nie wiedziałam!

I Mama zapewne, kiedy odpakowywała ślubne podarki, nie przypuszczała, że za kilkadziesiąt lat, usiądzie ze swoją córką wśród włoskich krajobrazów, a  żółty obrus, już mocno wyblakły, rozłożony będzie na piknikowym stole, na nim zaś  prosciutto i pecorino i inne nieznane dawniej egzotyczne łakocie. 

SBIADITO to znaczy WYBLAKŁY ( wym. zbjadito)








6 komentarzy:

  1. ależ piękny dzień !!!!
    pozdrawiam
    Iwona

    OdpowiedzUsuń
  2. Piekne zdjecia Pozdrawiam Alicja

    OdpowiedzUsuń
  3. Widzę na zdjęciu pięknie usytuowane winnice !!
    Czy możesz poświęcić jeden ze swoich postów właśnie winnicom i miejscowemu winku :)
    Byłoby miło :)

    Grazie mille

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wkrotce się pojawią:) W jednym artykule nie zawarłabym wszystkiego, tym bardziej, że jest mi dane żyć na pograniczu dwoch regionów i Romanii i Toskanii. Dobergo dnia!

      Usuń
  4. Kochana Kasiu-jesteś taka podobna do mnie w tym co piszesz i ,jakie wartości cenisz w życiu.Byłam w Toskanii parę razy,ostatnio w zeszłym roku jesienią,wędrowałam po kamiennych malych wioskach,smakowałam lokalne przysmaki:sery,prosciutto,wina i doskonalą włoską kawę!!! Czułam sie tam jak w raju, choć własnie to proste życie zachwyca mnie najbardziej : wschód słońca i krople rosy o poranku,zapach ziół,śpiew ptaków i zapach dochodzący z kuchni....lato ma teraz tyle barw i odcieni i pomidory pachą zupełnie inaczej... i niebo raduje błękitem....czegóż chcieć wiecej ?Ja też mam swój dom,mieszkam na wsi i część tej Toskanii przeniosłam w swoje progi,do swojego ogrodu w postaci staroci,latarni,swiec i rodzinnych pamiątek.Nie zazdroszczę Ci Kasiu jak inni tylko podziwiam,cenię to co robisz-jesteś moją inspiracją w kuchni i w życiu.
    Pozdrawiam-lusi ze śląska

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam, że dopiero dziś odpisuję. Ale z opóźnieniem nadrabiam zaleglości. Za ciepłe slowa bardzo Ci dziękuję:) W prostym życiu jest największe piękno. Dopiero teraz to widzę ...
      Pozdrawiam Cię serdecznie.

      Usuń

Drukuj