niedziela, 10 sierpnia 2014

Esencja sierpnia


Ileż to ja już razy pisałam deklaracje typu: najpiękniejsza w Toskanii jest jesień, a za chwilę - nie, nie to wiosna w Mugello nie ma sobie równych. Bywałam też bardziej precyzyjna - maj to najcudowniejszy czas, by potem głosić - nic nie może się równać z marradyjskim październikiem. I tak jak chorągwiewka, w zależności od pory roku, zmienialam swoje preferencje. A dziś dla odmiany będę się sierpniem zachwycać! Z jednej strony boczę się na sierpień, bo przecież jesień za progiem, bo dni krótsze, wakacje już dawno za połową, bo znów przed nami listopady, smutki, szarości, bo już pola zaorane pożegnały złote zboża. Teoretycznie mogłabym się za to wszystko na sierpień obrazić...

Ale z drugiej strony jak się można gniewać na sierpień, kiedy on taki hojny i mami mnie prezentami. Pomidorów urodzaj, prawdziwki mam na stole każdego dnia, spiżarnia wypełnia się w zawrotnym tempie konfiturami i przecierami. Dzięki lipcowym deszczom zieleń wciąż jest soczysta, jeszcże nie ganiają się liście po asfalcie, jeszcze nostalgia nie fruwa w powietrzu. Łaskawy tegoroczny sierpień...
I przecież festy najbarwniejsze w sierpniu się skumulowały i scarpinata i noc polenty i wieczory graticoli i zaraz dzień świętego Lorenzo, patrona Marradi i wyczekiwana noc czarownic i zlot byłych mieszkańców w Lutirano. I gwiazdy spadają, więc marzeń w zanadrzu mam worek i księżyc większy niż zazwyczaj ... Nie można sierpnia nie lubić...

Sierpniowy poranek... o 7.00 rano wpada na chwilkę Mario, jest po nocnej zmianie, śpi na stojąco, ale ma też dla nas pilną przesyłkę. Stawia na stole karton, a w nim prawdziwki, pomidory i garść pachnącej rukoli... 
Miłej sierpniowej niedzieli Wam życzę, a słówko na dziś to ARATO - ZAORANY (wym. arato).

sierpniowe szaleństwa basenowe



5 komentarzy:

  1. Pieknie napisane ,czytam codziennie i nie moge sie doczekac na kolejny dzien.Pozdrawiam serdecznie i rowniez zycze milej slonecznej niedzieli Alicja

    OdpowiedzUsuń
  2. Zabawa na basenie najlepsza :)))
    http://kobietazmarzeniami.blogspot.com/ zapraszam do zaglądnięcia :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja Droga!Przepraszam,że tak zaczynam,choć się nie znamy,ale Twój blog wydał mi się znajomy.Pierwszy raz go czytam,ale już żałuję,że nie odkryłam go wcześniej.Kocham Italię!!!!!!!!!!!!!Spędziłam tam kawał czasu nie wiedząc o tym...Teraz nie zostało mi nic poza tym co Włosi nazywają"nostalgia canaglia".Toskańskie wzgórza,cyprysy,kamienny dom i ten zapach miłości unoszący się w powietrzu to wspaniałe.Życzę Ci wszystkiego najlepszego Gri
    ps.oczywiście będę tu codzień....a risentirci,a presto,ciao!

    OdpowiedzUsuń

Drukuj