wtorek, 10 czerwca 2014

Kalie o poranku



Początek czerwca, zapiski z Czerwonego notesu

Przed ósmą rano staję w drzwiach i macham chłopcom na do widzenia. Zawsze tak robię. Chowam się za firanką, bo włosy natarte olejem kokosowym i flanelowe spodnie w pieski to niekoniecznie wyjściowy strój, w jakim chcę się prezentować przed szerszą publiką. Chłopcy odjeżdżają, a ja jeszcze chwilę wgapiam się w życie przed barem. Z daleka nadchodzi moja sąsiadka z zawiniątkiem pod pachą. Dostrzega mnie choć w ostatniej chwili próbuję schować się w głębi pokoju.
 - Ciaooo! - słyszę nawet przez zamknięte drzwi. Uchylam je więc i wystawiam głowę na zewnątrz by pozdrowić starszą panią. 
- Buongiorno!! 
- Zobacz co mam! - unosi w górę zawiniątko.
- Co to? 
- Kalie! Patrz jakie piękne - rozsuwa papier, by zaprezentować mi dorodne, białe kwiaty - jak chcesz to przyniosę ci do ogródka roślinkę!
- Dziękuję - odpowiadam zmieszana!
Starsza pani nie przestaje się uśmiechać i jak zwykle zaczyna mnie komplementować. 
- Wyglądasz jak biała wróżka! Jak elf! 
Jak pensjonarka spuszczam głowę, bo o dziwo wciąż jeszcze nie spowszedniała mi włoska wylewność. Zerkam zawstydzona i dziękuję szczerze. Być porównaną do wróżki, nawet w piżamie i z natłuszczonymi włosami to prawdziwe połechtanie próżności. Starsza pani macha bukietem, życzy mi miłego dnia i odchodzi. 

To nie jedyna taka sytuacja, podobne zdarzają się każdego dnia. Dlaczego o tym piszę? Bo to właśnie esencja mojego szczęścia tutaj. Uśmiechnięte, serdeczne twarze i zawsze miłe słowo! Nawet jeśli muszę stawić czoła prawdziwym problemom, kiedy trudności się nawarstwiają i opadają mi ramiona ze zmęczenia, wystarczy, że wyjdę przed dom, popatrzę na marradyjczyków, ktoś przystanie, ktoś się uśmiechnie, ktoś pomacha mi z daleka i natychmiast wracają mi siły i optymizm. Ludzie... ja samotnik przed nimi uciekałam w Warszawie i do nich lgnę tu, w Toskanii...   

Zdjęć adekwatnych nie mam, ale w zamian pokażę Wam jak bardzo marradyjczycy kochają róże. 


SORRIDENTE - to znaczy UŚMIECHNIĘTY/A

5 komentarzy:

  1. ja nie o różach ale o olejku kokosowym ;) jaki stosujesz? mam bardzo wysuszone włosy farbowaniem i potrzeba mi dobrego preparatu żeby je trochę podratować? zdradz proszę czego uzywasz i w jaki sposób

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też jestem bardzo ciekawa więc dołączam się do pytania :)

      Usuń
    2. Olej kokosowy, ja mam ten: http://www.google.it/imgres?imgurl=http://www.medyk1.pl/product/image/2034/olej-kokosowy.jpeg&imgrefurl=http://www.medyk1.pl/olej-kokosowy-tloczony-na-zimno-200-ml.html&h=225&w=225&tbnid=YhMnMBrcXM4CMM:&zoom=1&tbnh=186&tbnw=186&usg=__a_kNVY7gEDE_flEMy4ytFSpSsXY=&docid=2AZSr0hrKQfqxM&itg=1&client=firefox-a&sa=X&ei=wj2dU-vcG4HlOsEX&ved=0CJkBEPwdMAo. Co dwa dni na noc natłuszczam włosy a rano myję:))

      Usuń
  2. marzę o takich ludziach wokół :) a róże cudownie piękne! w zeszłym roku zasadziłam kilka róż pnących w swoim ogrodzie i jestem zaskoczona jak szybko rosną i obficie kwitną :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wśród tak życzliwych szczerze ludzi, chyba nawet najbardziej poważne problemy wydają się łatwiejsze do rozwiązania :-) Hmm... olejek kokosowy?
    Pozdrowienia z upalnej Warszawy dla Was i czytelników bloga :-)

    OdpowiedzUsuń

Drukuj