niedziela, 6 kwietnia 2014

Smak porażki



Kolejny post o Mikołaju, ale tak się w tym tygodniu złożyło, a ja muszę dać upust emocjom i przede wszystkim zdjęcia pokazać! 



W czwartek drużyna Mikołaja pojechała na mecz do innego miasteczka. Dla niego to było pierwsze takie doświadczenie. Przejęty był jak nie wiem co! A my chyba jeszcze bardziej. O samym meczu rozpisywać się nie będę, bo w rezultacie przegrali z kretesem i nawet nie napiszę Wam ile, bo sama straciłam rachubę:) Ale pochwalę się, że jedynego honorowego gola dla Marradi strzelił Mikołaj. I oczywiście oczami zakochanej matki widzę, że Mikołaj gra niezwykle widowiskowo i zdecydowanie wyróżnia się na boisku. Ale szczerze mówiąc, to nie tylko moje zdanie, nawet inni rodzice siedzący na trybunach nie szczędzili mu pochwał. Zdążyli już docenić umiejętności Mikołaja, które na treningach zaprezentował, a w czasie meczu kiedy moje dziecko było przy piłce krzyczeli - Vai Nicola!!! A mnie wtedy aż ściskało ze wzruszenia. Mało tego nawet kibice przeciwnej drużyny nie skąpili mu słów uznania. Puchłam z dumy kiedy słyszałam za plecami, że ta BAMBINA świetnie gra. Oczywiście przy którymś z kolei komentarzu Paw nie wytrzymał i sprostował, że bambina jest chłopcem. Kibice popatrzyli, kiwnęli głowami i dalej komentowali. To takie moje chwilki, moje małe wielkie radości... 



Mikołaj mimo przegranej wrócił do domu szczęśliwy i zmęczony. Przejęty był porażką, ale kiedy powtórzyłam mu komentarze publiczności, aż mu się oczy zaświeciły. Poza tym satysfakcja ze strzelenia gola ... bezcenna:) 
PRZEGRAĆ to po włosku PERDERE





1 komentarz:

  1. możesz być dumna ze swojego syna brawa po raz kolejny

    OdpowiedzUsuń

Drukuj