niedziela, 27 kwietnia 2014

Nareszcie w domu!



Witajcie! 
Zaczynam od powitania, bo trochę mnie nie było, stąd też moje dzisiejsze poranne opóźnienie. Wczoraj przed północą wróciliśmy z Polski. To był intensywny czas i przez to wszystko, co musieliśmy usystematyzować, przez problemy do rozwiązania, gdzieś nam same święta w kąt wcisnęło. Każdego dnia gonitwa po urzędach, wiszenie na telefonie, łamanie głowy i choć na samym początku cały nasz misternie ułożony plan zaczął się rozsypywać, to jednak koniec końców wyszło pozytywnie. Ale o samych problemach opowiadać nie będę, wolę skupić się na świętach na miłych spotkaniach ze znajomymi, na wszystkim dobrym co się wydarzyło. Po raz kolejny przekonałam się, że mam wyjątkową Rodzinę i wąskie grono znajomych, którzy wspierają, którzy są blisko, nawet jak daleko, to ludzie, którzy tęsknią i życzą nam z serca jak najlepiej. I Mamę mam najlepszą na świecie, im dłużej żyję tym bardziej to doceniam. 
Dużo się działo i na spokojnie o tym wszystkim Wam opowiem - o odwiedzeniu szkoły chłopców, o sąsiedzkich spotkaniach, o malowaniu jajek, o miłości moich chłopców do swojego ciotecznego rodzeństwa, o niespodziance na urodziny Dziadka, i o setce innych spraw zwyczajnych i niezwyczajnych. Głowa pęka mi od wrażeń! 

A dziś cieszę się moją rzeką, która przez ten czas nie zmieniła koryta i wędkarzem, który siedzi pod mostem z wędką, i zapachem mojego domu, i lipami przed barem w żywej zieleni, które już za chwilę nasączą powietrze swoją niepowtarzalną słodyczą...

Za chwilę zapachnie też w kuchni kamiennego domu, obiecuję! Proszę jeszcze o odrobinę cierpliwości:)

3 komentarze:

  1. Witaj Kasiu no i niekończąca się opowieść trwa...:)) Jak fajnie!:)

    OdpowiedzUsuń
  2. cieszy mnie Twoje szczęście :) a na przepisy z kamiennego domu już nie mogę się doczekać :)

    buziaczki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Witaj znów w domu :)
    Twój przepis na ciasto z ricotta robi furorę :))))

    OdpowiedzUsuń

Drukuj