wtorek, 1 kwietnia 2014

Festa di primavera


Wiosna zapanowała, a wraz z nią pojawiły się pierwsze ogłoszenia o miejscowych festach i teraz często będzie tak, że znów niezdecydowani, będziemy gdybać, jaką atrakcję wybrać! Już w minioną niedzielę mieliśmy pierwszy dylemat: "osiołkowi w żłoby dano...". Było jasne, że obiad na cavallarze nie mógł nas ominąć, ale jak na złość tego samego dnia na placu stacji kolejowej zorganizowano święto wiosny, a wpływy z imprezy miały zasilić budżet szkoły. Jedzenie proste i smaczne przygotowali Alpini, o słodkości zadbały mamy uczniów, ochotniczki przyniosły coś własnego wypieku. Dziećmi najmłodszymi zajęli się animatorzy, starszaki poniosło w świat, ganiały wpadając tylko od czasu do czasu po picie albo przekąskę. Atmosfera radosna, wiosenna, podkręcana muzyką graną na żywo, aż nam się opuszczać imprezy nie chciało, ale... 


To był też mój debiut z publiczną prezentacją własnych wypieków. Jako szkolna mama dołożyłam do stoiska ze słodkościami moje rogaliki krucho - drożdżowe z nutellą. Byłam tak przejęta, że nawet nie uwieczniłam ich na zdjęciu. Stres okazał się niepotrzebny, bo rogaliki, jak tylko się pojawiły na stole zaraz zaczęły znikać, a już następnego dnia i w sklepie i na ulicy zebrałam pochwały za moje słodkości. Nawet sąsiadka Mario zawołała do mnie ze swojego tarasu - Caterina! To twoje były te rogaliki z czekoladą?
- Moje, moje!
- Mmmmm buoni!!! 
Pierwsze koty za płoty! Następnym razem też będę przejęta, ale może już trochę mniej przestraszona:)  

SPARIRE - to znaczy ZNIKNĄĆ

2 komentarze:

  1. A propos słodkich przekąsek melduję, że własnie wyjęłam z pieca biscotti di ricotta według Twojego przepisu i jem już na ciepło i są pyszne, w przygotowaniu bardzo proste. Pozdrawiam serdecznie.Asia op

    OdpowiedzUsuń

Drukuj