niedziela, 16 lutego 2014

Wiosna, wiosna! Wiosna, ach to ty!


W sobotnie południe idziemy na poszukiwanie bardziej dosłownych oznak wiosny. Niby sporo jeszcze szarości w krajobrazie, mimo optymistycznych prognoz, słońca nie za wiele, jednak termometr pokazuje 16 stopni. Dzieci biegają w bluzach i jakoś mi tak dziwnie, wszak to połowa lutego!
- Zapnij się! - mówię do Mikołaja. 
- Nie zimno ci? - pytam Tomka co dwa kroki.
Matka wariatka! Finał taki, że Mikołaj kończy spacer w bluzie ale i w czapce na głowie, bo włosy mokre od potu. Po co mu była czapka przy 16 stopniach??? O ja głupia!


Oto i ona - wiosna najprawdziwsza, wybucha prymulkami, mami żonkilami, uwodzi nieśmiało fiołkami. Pączki kwiatów magnolii jakby były na wdechu, jakby kwiatową eksplozję ze wszystkich sił powstrzymywały.


Tego mi w Polsce brakowało, o to się boczyłam, foszyłam, nadwyrężając mocno cierpliwość i pobłażliwość Mario. Ileż razy pisał - "czy ja ci nawet o słońcu i cieple nie mogę opowiedzieć? Czy to moja wina, że u ciebie w marcu jest jeszcze śnieżnie, zimowo?"
Oczywiście nie była to wina Mario, ani nikogo innego, ale klimat Polski doskwierał mi z każdym rokiem coraz bardziej ...
Teraz mam to na co czekałam, cieszę się pierwszymi kwiatami już w połowie lutego!

NIEŚMIAŁY to po włosku TIMIDO 

2 komentarze:

  1. Tego mi w Polsce brakowało, o to się boczyłam, foszyłam, nadwyrężając mocno cierpliwość i pobłażliwość Mario. Ileż razy pisał - "czy ja ci nawet o słońcu i cieple nie mogę opowiedzieć? Czy to moja wina, że u ciebie w marcu jest jeszcze śnieżnie, zimowo?"

    No to rozumie Pani co czuje czytelnik z Polski, ech...........

    OdpowiedzUsuń

Drukuj