piątek, 14 lutego 2014

San Valentino

 
Walentynki to drugie obok halloween "święto", którego nie czuję, kompletnie nie moje. Poza drobnymi gestami pół żartem pół serio - jak chociażby serduszko narysowane nutellą na śniadaniowych talerzykach - nie zwracam na nie uwagi. Będę banalna i powiem, że walentynki powinny być przez cały rok!
Włochów podejście do tego dnia jest takie jak Polaków. Również tu jak i przy halloween, jedni ignorują - chyba większa część, inni się emocjonują, a jeszcze inni wykorzystują ten dzień czysto marketingowo. 
Miejscowe restauracje wywieszają ogłoszenia o "specjalnych kolacjach", tu i tam na witrynie dynda serduszko, ale jednak bez przesady, bez rażącej w oczy tandety i przesłodzonych gadżetów. Gdybym zapomniała, że dziś "14 lutego", to na pewno miasteczko by mi o tym nie przypomniało! I dobrze!
Tu o wiele więcej uwagi przykłada się do regionalnych fest i wydarzeń, wtedy dopiero marradyjczycy czują się w obowiązku uczestniczyć, przygotować, zaangażować. Do nocy czarownic, niedziel kasztanowych, czy bożonarodzeniowych targów przygotowania trwają całymi tygodniami! 


Tak czy inaczej nie wtrącam się w zabawę dzieci. Przygotowali na dziś jakieś drobiazgi, Tomek swoje rysunki na zamówienie kopiował. Mikołaj dodatkowo szykował niespodziankę dla swojej Maestry, która dziś świętuje urodziny. Niech się bawią! 

Tym, którzy dali się ponieść atmosferze dnia zakochanych mówię - DOBREGO SAN VALENTINO, a ignorantom tak jak ja - życzę DOBREGO PIĄTKU!

PARTECIPARE to znaczy UCZESTNICZYĆ

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj