środa, 8 stycznia 2014

Ukochanie miejsca


Czasem zastanawiam się czy nadejdzie kiedyś taki czas, że przestanę zachwycać się krajobrazem, który mnie tu otacza. Czy opatrzy mi się łagodnie pofałdowana ziemia? Czy przestanę wzdychać do strzelistych cyprysów i pierzastych sosen. Czy podróżując toskańskimi drogami odkleję kiedyś nos od szyby? Czy kiedyś minie euforia, która wybucha na widok zwykłego kamyka, zielonej okiennicy albo świętego obrazka nad wejściem do kamiennego domu. 
Jak nie kochać Toskanii? Im dłużej tu jestem, tym bardziej się zakochuję. Nic mi nie spowszedniało. To miejsce tak wyjątkowe, że nawet po latach nie sposób przejść obojętnie obok Duomo we Florencji, nie zadrzeć głowy, nie westchnąć w zachwycie. 
Nie dziwię się Włochom, że tak wielbią swój kraj, że wszystko co włoskie jest dla nich najlepsze, że kuchnia najsmaczniejsza, że krajobraz najpiękniejszy, że muzyka najbardziej porywająca, że zawsze wybiorą rodzimą markę samochodu, koszuli, garnka. 


Każdego dnia zaraz po przebudzeniu podchodzę do kuchennego okna i patrzę jak rzeka gna do morza. Kiedy nastawiam kawę widzę w górze nadjeżdżający z Florencji pociąg. W środowy poranek znów z ciekawością obserwuję myśliwych przed barem. Potem kiedy pójdę po chleb pani w piekarni przywita mnie radosnym - ciao! buon giorno! Być może zapyta o dzieci, o święta, a na koniec będzie mi życzyć miłego dnia. Drobne smaczki, które nie straciły nic na intensywności ...

Słówko na dziś to SMAK - po włosku SAPORE

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj