poniedziałek, 20 stycznia 2014

Straniera


Kim jestem?
Jeszcze warszawianką? Czy już marradyjką? Czy może zawieszona gdzieś pomiędzy? Czasem sama gubię się w tym wszystkim ...
Czy dla Polaków jestem jeszcze stamtąd czy już stąd? Czy marradyjczycy mimo całej sympatii przestaną kiedyś myśleć o mnie "straniera"? Czy wystarczy pokochać jakieś miejsce, by zostać przez nie wchłoniętym? Kiedy wreszcie na pytanie - "skąd jesteś?" zacznę odpowiadać w dwóch słowach, zamiast streszczać życiowe perypetie?
Warszawa jako miasto, Polska jako kraj nie budzą we mnie większych emocji. Nie tęsknię, jeszcze nie, nie wiem czy w ogóle kiedyś zatęsknię - za Polską jako krajem ...  Jednak polskość jest we mnie, będzie zawsze, dokądkolwiek rzuci mnie los.

Kiedy myślę "dom", widzę pomarańczowy budynek z zielonymi okiennicami, tu jest mi dobrze. Sercem całym jestem w Italii. Byłam tu od dawna, nawet wtedy kiedy jeszcze dzieliły mnie kilometry. Czy Italia mnie przyjmie, zaakceptuje, pokocha jak ja ją? Czy kiedyś przestanę być "straniera"? Czy może już zawsze będę cudzoziemką, gdziekolwiek będę...
Czas pokaże...   


 STRANIERA to znaczy CUDZOZIEMKA

3 komentarze:

  1. wyczuwam że ktoś Cie w jakiś sposób obraziła bardzo czujesz się tam dobrze a czasami jest nieprzyjemnie i w takich chwilach tęsknisz za polska to zrozumiałe...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie nikt mnie nie obraził. Na szczęście nie zdarzylo mi się jeszcze nic podobnego w Marradi. Tu chodzi o "tożsamość". Wciąż dla wszystkich jestem atrakcją, ciekawostką. Dla mnie to też nowość, dlatego zostanawiam się ile czasu potrzeba, miesięcy? lat? by wszyscy w tym ja sama bez chwili zastanowienia odpowiadali - to Maradyjka. Zawsze będą sytyacje gdy będę czuć się obco, i tu i w Polsce. A za Polską - tak jak napisałam, może to smutne ale nie tęsknię wcale. Mówię oczywiście o Polsce jako kraju.

      Usuń
  2. Kasiu, my przeprowadziliśmy się z centralnej Polski w góry ponad 5 lat temu. Nikt do tej pory nie uważa nas za ,,tutejszych,, i nie wiem czy kiedykolwiek będzie. Ale czy to takie ważne? Istotne jest to jak my sobie z tym radzimy :)

    OdpowiedzUsuń

Drukuj