środa, 11 grudnia 2013

rozmowy z Przyjacielem


- Opowiedz mi o swoich Świętach. Pamiętasz jakiś szczególny gwiazdkowy prezent z twojego dzieciństwa?
- Nie. Ja raczej nie dostawałem prezentów. Sam je sobie kupowałem.
- Sam?
- Zima to było dla mnie żniwo, zbierałem szyszki i sprzedawałem ludziom, którzy palili nimi w piecach albo byłem gońcem i doręczałem innym prezenty. W ten sposób zarabiałem na swoje zachcianki. Pamiętam pudełko drewnianych klocków z obrazkiem, ale nie wiem czy to było z okazji Bożego Narodzenia. A swoją drogą prezenty często robili rodzice, na przykład flet drewniany.


-

- A co jadaliście? Jaka była tradycja w waszym domu?
- Zwykle były dwa albo trzy rodzaje pasty. Obowiązkowo cappelletti in brodo i pasta al forno, a ze słodkości przede wszystkim ciasto kasztanowe.
- Ubieraliście choinkę? Przyjeżdżała rodzina? 
- Rodzina się zbierała przy stole pewnie tak jak i u Was, choinkę ubieraliśmy, ale ważniejsza niż choinka była szopka. Ja byłem specjalistą w jej robieniu, miałem swoje miejsca gdzie znajdowałem różne, potrzebne mi cuda: mech, roślinki, kamyki. Jutro zabiorę was w jedno z tych miejsc, poszukamy czegoś do naszej szopki!


MECH to po włosku MUSCHIO

1 komentarz:

Drukuj