czwartek, 5 grudnia 2013

"Dzień otwarty"

Kolejny historyczny dzień:) Pierwszy "dzień otwarty" w szkole. Co też te moje Słońca nawywijały?
Samo dobre! Tu znów powinnam psalmy pochwalne wypisywać i aż mi głupio, bo ileż można ludzi zanudzać przesłodzonymi opowieściami o sukcesach własnego potomstwa.
Ale po dniu otwartym? Wybaczcie muszę!! Wychodziłam ze szkoły tak dumna, że traciłam przyczepność z chodnikiem.
Nauczycielki i w jednej i w drugiej klasie podsumowały chłopców krótko - "to wspaniały nabytek dla maradyjskiej szkoły":) Tomek - że taki mądry, oczytany, ciekawy świata, żądny wiedzy, że taki inteligentny, że postępy robi galopujące, do tego taki otwarty, kontaktowy i dobrze wychowany, a o talencie plastycznym już nie przynudzam. Ach i och! Aż wypieków dostałam z wrażenia i oczy mi się zaszkliły!


Mikołaj, że taki zdolny i wszystko w lot chwyta, że przeskok programowy przyjął płynnie, bo w Polsce pierwsza klasa liczy do 20, a tu liczby dwucyfrowe dodają już i odejmują pod kreską i tabliczkę mnożenia wałkują, a on mimo, że dodatkowa trudność językowa to i tak wśród najlepszych. Jak nic talent matematyczny się w tej główce mikołajkowej zrodził. Ale i z włoskiego coraz lepiej, coraz pewniej i gramatyczne reguły chwyta w try miga! A poza tym taki emocjonalnie dojrzały na tle pozostałych dzieci, szlachetny i czyta pięknie. I mimo, że początkowo zamknięty w sobie, nieśmiały to teraz coraz bardziej kontaktowy i sam mówi głośno, że bardzo mu się w nowej szkole podoba:))
Czego chcieć więcej?? Dla takich chwil warto żyć...

Tu coś do posłuchania:
 Mikołaj czyta






"Smok", autor Tomek

 I jeszcze przy okazji psalmów pochwalnych powinnam choć dwa słowa o Nauczycielach napisać. Otwartość, troska, zaangażowanie, serce - takie jest moje wrażenie od pierwszego dnia szkoły. Nic się nie zmieniło. Dwa razy w tygodniu chłopcy spotykają się ze swoimi nauczycielkami na indywidualnych lekcjach, a z innego miasta dojeżdża edukatorka, aby jeszcze bardziej ich wspomóc. Cieszę się, że wreszcie miałam okazję do bardziej osobistego spotkania i rozmowy.

SZKOŁA to po włosku SCUOLA 


4 komentarze:

  1. dwa razy wooooooow :D
    pięknie czyta, i te talerze w tle super :D

    a smok? ja bym takiego nie umiała! przepiekny!
    k.

    OdpowiedzUsuń
  2. swojsko:))) gary brzęczą:))

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytanie Mikołaja super, smok też wymiata, sama bym tak nie namalowała... Świetnych masz synków :))
    Pozdrawiam z Krakowa ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Brawo! Chwal się kiedy tylko chcesz. Masz prawo pękać z dumy :-) Smok rewelacyjny!

    OdpowiedzUsuń

Drukuj