niedziela, 24 listopada 2013

Towarzyska sobota


Sobota pełna była wrażeń, mogłabym powiedzieć, że to był wyjątkowo towarzyski dzień. Oczywiście tak jak zaplanowałam, było też kuchenne cudowanie:) Tuż po obiedzie Nello przyjechał z drzewem. Gdy kawałki dębów, buków i grabów wylądowały już na podwórku, nasz były gospodarz wstąpił na dwa słowa. Opowiadał jak smutno zrobiło się w Casaluccio, jak się życie ulotniło, mówił, że tak bardzo nas tam brakuje...

Kiedy Nello pojechał do domu, wzięliśmy się do pracy! Usystematyzować 13 kwintali drewna to nie byle co. Tak czy inaczej miło nam patrzeć na równo ułożone szczapki, teraz nawet zima i brak gazu nam nie straszne:)










Po południu "wysypał się worek" z polskimi rozmowami. Zrobiło się tak miło i wesoło, bo przecież opowiadać było o czym. Zostawiliśmy w Polsce kawał życia i życzliwych ludzi, którzy wciąż o nas pamiętają. Dziękuję Kochani!

My zostawiliśmy swoich znajomych, a dzieci rzecz jasna swoich. Na szczęście jakiś mądry człowiek wynalazł skype, którego ja błogosławiłam już lata temu, kiedy to rozmowy z włoskimi przyjaciółmi pomagały mi przetrwać szare warszawskie miesiące. Teraz role się odwróciły i to dzieci będąc tu, rozmawiają z polskimi przyjaciółmi. Kiedy wczoraj pierwszy raz od miesięcy chłopcy "spotkali" się on line z przyjacielem - zabawy, radości i wzruszeń było przy tym tyle, że aż łza się w oku kręciła.  

Po tych polskich akcentach przyszedł czas na coś jeszcze mniej toskańskiego. Na kolację już jakiś czas temu zapowiedział się znajomy z daniem z Ameryki Południowej. Lorenzo tak jak obiecał zjawił się z czymś co wyglądało jak zapiekanka albo lasagna. Dzieci cały tydzień przeżywały, że będą jeść łosia, strusia i ... krokodyla! Danie było wyśmienite, a przygotował je nasz wspólny znajomy, który całe życie jeździł po świecie. I tu powinnam rozwinąć wątek, ale o tym innym razem. Nadmienię tylko, że w tak małym Marradi żyje wielu naprawdę niezwykłych ludzi, jednostki niebanalne i zaskakujące! O wielu można napisać książkę!

NIEZWYKŁY to po włosku INSOLITO







1 komentarz:

  1. mniami smacznie te rogaliki wyglądają, ach ja też lubię skaypa bo można z Tatą czasami pogadać ale byle do iatku bo wraca na dłużej :D

    OdpowiedzUsuń

Drukuj